Pustułka - Zniszczone gniazdo
lord haos - 2008-07-03, 16:19 Temat postu: Zniszczone gniazdo Dziś zadzwoniła do mnie zbulwersowana koleżanka, która od kilku tygodni obserwowała odchów młodych pustułek. Gniazdo znajdowało się przy ulicy Mickiewicza 4 w W-wie. Było w nim 5 młodych. Zarządca budynku (konkretnie pani Gabriela Podoba) nakazał dozorcy usunąć gniazdo, a ten posłusznie wykonał zadanie. 2 maluchy wypadły z gniazda i nie przeżyły, trzy natomiast zostały przewiezione przez mieszkańca bloku do ptasiego azylu.
Proszę o pomoc w tej sprawie, mam nadzieję, że ktoś za to beknie...
Koleżanka ma się na dniach zarejestrować tak więc mam nadzieję, że już niedługo będą wiadomości z pierwszej ręki.
lukasz0207 - 2008-07-03, 16:34
No to ta pani Gabriela powinna poniesc konsekwencje swojej glupiej decyzji
ZaP - 2008-07-04, 08:19
2 lata odpoczynku od świata ma - ustawa o ochronie przyrody z 2004roku - macie tel do niej ??
marioptak - 2008-07-04, 10:21
bardzo poproszę o namiary na panią administratorkę i światka całego zajścia
juz ja sie tym zajmę
Mirek - 2008-07-04, 14:35
Jak widać baaardzo dużo jest do zrobienia w kwestii edukacji ekologicznej.
marioptak - 2008-07-04, 16:19
sprawa pustułek się juz zakończyła
w gnieździe w okienku strychowym było 5 młodziaków
pan dozorca na prośbę administratora miał za zadanie usunąć wszystko co w okienku się znajduje
tak tez się stało
podczas otwierania okienka (niszy) 2 z piskląt wypadły na zewnątrz a 3 zostały złapane i umieszczone w kartonie
dozorca nie wiem dlaczego pozostawił piskleta na strychu w 40 stopniowym upale
2 pisklęta które spadły zginęły niestety na miejscu pozostałe 3 po kilku godzinach spędzonych na strychu trafiły do ptasiego azylu w Warszawie i tam dochodzą do siebi
cała sytuacja została zgłoszona na policje i juz rozpoczęły się przesłuchiwania w tej sprawie
więc mam nadzieje że osoba która zawiniła zostanie ukarana
zastanawiałem się tylko nad tym czy nie udałoby się odnieść 3 piskląt na miejsce by rodzice mogli je karmić i dochować się dzieci
bo póki co to ponjiesli dość sporą strate
podobno parapet na którym było gniazdo jest juz uprzątniety do reszty
a poza tym jest spadzisty i pewnie trzebaby było robic ściankę zabezpieczającą by piskleta nie wypadły
do tej pory wszystko było posadowione na gołębich odchodach i wyplówkach - teraz jest czysto
mam nadzieje że osoba która popełniła to wykroczenie nigdy więcej tego nie zrobi
i sama będzie pilnowała by nikt tego nie robił
w spr pustulek - 2008-07-05, 14:15 Temat postu: w sprawie pustulek Witam,
Sprawa jest zgloszona na policje, oraz sadu grodzkiego.
Zniszczenie gniazda gatunku chronionego jest rownoznaczne ze zlamaniem 2 ustaw. Tym samym jako przestepstwo - zglaszamy podobne przypadki na policje. W moim przypadku policja sporzadzila naprawde dokladny raport, ze zdjeciami i opisem martwych ptakow oraz przesluchaniami kilku swiadkow. Odwiedzili takze ogrod zoologiczny do ktorego odwieziono reszte pisklat i tam rowniez zebrano material dowodowy.
Chce wlasciwie napisac dwie rzeczy- po pierwsze ostrzec, ze w takich sytuacjach odpowiedzialnosc karna ponosi zwykle niestety osoba bezposrednio wykonujaca zlecenie, nie zas pomyslodawca i zleceniodawca, ktory przewaznie jest tez jednoczesnie przelozonym i pracodawca. W zwiazku z powyzszym prosze o uswiadamianie dozorcow, ze tego typu polecenia narazaja ich samych na konflikt z prawem i maja oni prawo a nawet obowiazek- z tytulu prawa- odmowy wykonania takiego zlecenia. Jesli obawiaja sie konsekwencji ze strony pracodawcy powinni poprosic o pomoc i wsparcie w tej sprawie mieszkancow.
Po drugie: zostawiajac ekologie z boku- postawa pani administrator Podobas, jest nie tylko niezgodna z prawem, czy wroga wobec zwierzat, ale wroga wobec czlowieka- jej decyzja zranila to do zywego grupe mieszkancow w najblizszym sasiedztwie pustulek, ktorzy czuli sie niemal odpowiedzialni za ptaki i starali sie im nie przeszkadzac przez caly okres wylegu i odchowu pisklat, czyli mniej wiecej od 1.5 miesiaca. Odebralismy to wszyscy jako pogwalcenie typowo ludzkiej cechy- wrazliwosci i sympatii dla innych stworzen szczegolnie zas tych pozytecznych oraz jako wykorzystywanie i brak szacunku wobec wlasnego pracownika- dozorcy, ktory NIE bez skrupulow wykonal polecenie, poniewaz sam lubi zwierzeta i chetnie im na codzien pomaga.
Jesli ktos z was zna dziennikarza ktory chcialby zajac sie tym tematem- poprosze o kontakt. Chetnie udziele informacji i podziele sie zdjeciami calej rodziny w komplecie - zrobionych 2 dni przed calym zajsciem oraz 2 pisklat ktore wypadly z gniazda podczas jego usuwania. Mysle ze skoro dysponuje pelnym materialem- warto wykorzystac to zdarzenie jako przyklad dla wszystkich. Dziekuje.
Beata - 2008-07-06, 18:40
w spr pustulek, a jaki macie wpływ na to, żeby p.Podobas straciła swoje stanowisko? w końcu macie prawo głosu czy chcecie mieć tak durnego administratora
madlen - 2008-07-07, 15:04
Jeśli chodzi o prasę, to w GW ukazał się tekst:
| Cytat: | Likwidacja gniazda na zlecenie
iwo, pap2008-07-06, ostatnia aktualizacja 2008-07-06 22:00
Dozorca Stanisław P., który "z polecenia innych" zniszczył gniazdo pustułek, może mieć zarzut. Śledztwo jest rozwojowe, policja nie wyklucza innych podejrzanych.
Jak donosi komenda stołeczna na swoich stronach internetowych, "pustułka jest jedynym naszym ptakiem drapieżnym, który przystosował się do życia w warunkach miejskich". Wije gniazda np. na wysokich budynkach i wieżach kościołów, które "są odpowiednikiem skalnych ścian, na których pierwotnie gniazdowała". Ptak jest pod ochroną.
Zlekceważył to 44-letni Stanisław P., który na co dzień pilnował porządku i czystości w wieżowcu przy Mickiewicza. W piątek ok. godz. 18 ruszył na pustułki. Kiedy likwidował gniazdo - wypadły z niego dwa pisklęta, martwe ptaki wyrzucił do śmietnika. Zareagowali mieszkańcy i trzy siedzące nadal w gnieździe pustułki udało się uratować.
Sprawą zajęła się policja. Martwe i żywe ptaki odebrali pracownicy Ptasiego Azylu z ZOO. Policja nie wyklucza, że Stanisław S. odpowie za "niszczenie ptasich gniazd". Ponieważ w śledztwie zeznał, że "wykonywał zadanie na polecenie innych osób", trwa ustalanie ewentualnych zleceniodawców. |
źródło
Jestem w kontakcie z Komendą Policji, która zajmuje się tą sprawą. Policjant, który prowadzi dochodzenie, wydaje się być całkiem sensowny.
Pozdrawiam,
Wujek Kryzys - 2008-07-07, 16:15
Czy chodzi o ulicę Mickiewicza w Warszawie?
Wujek Kryzys - 2008-07-07, 16:20
No tak... Chyba cisnienie spada bo nie zauważyłem całej pierwszej strony wątku i głupio sie pytam. Sorki
paruffka - 2008-07-11, 17:14 Temat postu: sukces!! Udało się!!! dwie małe pustułki są już w starym gnieździe na naszym strychu. Matka przylatuje do nich regularnie i karmi myszami. Najpierw przynieśliśmy do gniazda jedną z pustułek. Dopóki rodzice nie przylecieli, czyli przez pierwsze dwa dni, karmiliśmy małego myszami, które dawali nam pracownicy Ptasiego Azylu. Jak tylko matka zaczęła karmić pierwsze młode, pracownicy Zoo zdecydowali ,że czas podłożyć drugie pisklę. Być może przyjdzie i czas na trzecie... Teraz czekamy aż zaczną wylatywać tak żeby wszyscy mogli je podziwiać.
Basior - 2008-07-11, 20:23
gratulacje skutecznej akcji szkoda tylko, że w takich okolicznościach..
|
|
|