Ptaki - Dzikie kaczątka
Eve - 2009-06-28, 20:20 Temat postu: Dzikie kaczątka Na początek jestem nowa na forum, mam na imię Paulina i mam 16 lat. Nie jestem jakąś szczególną fanką ptaków, a i wielkiego doświadczenia z nimi nie mam. Na forum sprowadził mnie żywy przypadek, a mianowicie dzikie kaczątka kaczki krzyżówki. W czwartek 25 czerwca, pod płotem domu wędrowała dorosła kaczka krzyżówka z dziesiątką młodych kaczuszek. Pech chciał że idąca ulicą kobieta stwierdziła że te kaczki są nasze i zaczeła zaganiać je do nas na podwórko... matka kaczątek uciekła przerażona w powietrze a młode zostały...z rodzicami zaczeliśmy je zbierać do klatki po chomiku i wystawiliśmy na dwór mając nadzieję że matka po nie wróci, jednak ta je zostawiła dzień po dniu kaczątka padały i jak potem z tatą wyczytałam zapewne było to wirusowe zapalenie wątroby które podobno młodziutkie kaczki niszczy do 80% w miocie. I tak się stało, dziś są już tylko dwie kaczuszki. Są bardzo żywe i wyglądają na zdrowe jedzą piją ( piją wodę, jedzą gotowane jaja, twaróg, pokrzywę komosę, otręby przenne i owsiane i tłuczoną przenicę różnie pomieszane lekko zmoczone tak by miały konsystencję mokrych wiórów ). Są teraz w dużej klatce dla królików na środku mają gniazdo z siana i szalkika a od góry świeci lampa która daję ciepło 24h, ponadto sama biore ja na połowe dnia i je ogrzewam jak by to robiła ich matka. Teraz mam problem, jestem pewna że dadzą sobie radę i przezyją ale nie wiem co dalej...podrosną ok moge je trzymać ale wkońcu i tak będą musiały iść na wolność a nie bardzo wiem czy tam sobie poradzą...no i najważniejsze...kto nauczy je latać? Szkoda mi tych kaczuszek bo mają równo spieprzone życie przez coś takiego ale dbam o nie jak najlepiej umiem siedzę z nimi praktycznie cały dzień przy klatce (jest w domu) i obserwuje mówie do nich i nie wiem czy nie robie źle, bo czymś takim oswajam je i przyzwyczajam do ludzi, ale narazie póki ich zycie nie jest na 100% pewne nie mam wyjścia.. dodatkowo karmię je jajkiem z mlekiem w płynie i podaję w strzykawcę z wentylem. Chciałabym wiedzieć co dalej mam robić czy jest coś do żywienia jeszcze co mogłyby jeść, jak nauczyć je latać itp. czy mają przystosowania podobne do kaczek domowych? Wkońcu kaczki domowe od nich własnie pochodzą.
Jarek P - 2009-06-30, 08:46
Na początek: kaczki są zagniazdownikami, czyli prawie natychmiast po wykluciu opuszczają gniazdo i wędrują z matką, i żywią się tym co znajdą czyli nie trzeba trzymać ich pod żarówką i dokarmiać. Najlepiej wynieść na jakiś staw, jeziorko gdzie są kaczki z młodymi - może podłączą sie do jakiejś rodzinki.
wieslawbaginski - 2009-06-30, 13:00 Temat postu: Re: Dzikie kaczątka
| Eve napisał/a: | | Chciałabym wiedzieć co dalej mam robić |
Mam kilka pytań , jak duże są te kaczki ( może mogłabyś zamieścić ich fotkę ?), od ilu dni je hodujesz, czy miasto w którym mieszkasz jest duże czy małe?Pytania aktualne o ile kaczuszek jeszcze nie wypuściłaś - dopiero dzisiaj zauważyłem ten post.
Pozdrawiam
Eve - 2009-07-01, 12:30
Została już jedna kaczka reszta padła na wirusa. Trzymam ją pod żarówką bo padła by dawno z zimna na dworze, matki nie ma a kuperek otrzymuje termoregulację dopiero od ok. 14 dnia życia teraz kaczuszka ma nie więcej niż tydzień kiedy do nas trafiła miała jeden lub dwa dni. Miasto Piła nie duże 78.000 mieszkańców. Wnioskuje że kaczuszka ma nie więcej niż tydzień bo dzióbek jest jeszczę miękki i delikatny, pozatym wystarczy że temperatura jest poniżej 24 stopni a maluch już trzesie się z zimna. Z tego co się orientuje kaczki domowe przez pierwsze dwa tygodnie są utrzymywane pod temp. 32 stopni i z każdym tygodniem coraz mniej do 23-24 stopni. Ta kaczuszka akurat nie miała okazji się zahartować i uodpornić na zimno skoro zaraz po wykluciu praktycznie przyszła pod nasz dom a zaraz za tym pod lampę.
wieslawbaginski - 2009-07-01, 14:43
Wycofałbym mleko przynajmniej tu : http://www.ratujmyptaki.org/Porady,podstr,10.html
nie zalecają , a zastosowałbym mieszankę polecaną przez Dessebergera : dla piskląt mimo,że w skład niej wchodzi ser -pochodna mleka zakwaszonego, żadnym ptakom ona chyba nie zaszkodziła( a mleko słodkie bywa szkodliwe dla wielu zwierząt -alergizuje itp. ) Przepis na mieszankę jest na na tej samej stronie. Jeżeli ptak przeżyje i nie będzie chodzić za człowiekiem krok w krok to będzie można go wypuścić w Pile bez problemu- gdy już będzie samodzielny, w przeciwnym wypadku trzeba będzie go pewnie oddać do zoo.
Pozdrawiam.
Eve - 2009-07-01, 18:12
Mleka nie dostaje, a specjalnej karmy dla piskląt nie ma sensu kupywać dla jednej kaczki, raczej szukam przydomowych sposobów takich babcinych które nie karmiły kaczek z paczuszki . Żywienie jest w porządku jakichś wielkich mieszanek nie dostaje. Największy problem narazie to co z nią potem... Nie specjalnie widzi mi się oddawanie jej do zoo...to nie miejsce dla zwierząt mimo wszystko, może po prostu wywieźć ją w miejsce gdzie ludzie po prostu się nie wałęsają i nie karmią kaczek np. poza piłą jeziora na Stobnie? Raczej ludzie tam nie zaglądają nie ma kąpielisk tylko wędkarze czasami, pozatym jak narazie boi się ludzkiej ręki nawet jak jest z miską żarcia.
Pozdrawiam
drTrutek - 2009-07-01, 19:05
Ręce opadają, jak się czyta o takich historiach. Często obserwowałem, jak kaczka odprowadzała swoje potomstwo do rowu melioracyjnego, a tym rowem do większego jeziorka. Widziałem w tym roku, jak poradziła sobie z psem. Wydała ostrzegawczy odgłos, po którym pisklęta rozpierzchły się i pochowały w trawie, po czym wzleciała w powietrze i niskim, wolnym lotem odprowadziła psa, który za nią pobiegł - od piskląt.
Kaczka radzi sobie z kotem, lisem i nawet z ptakami drapieżnymi. Tylko człowiek może przeszkodzić. Pod warunkiem, że to człowiek głupi.
Tą kaczuszkę możesz wypuścić dopiero, kiedy będzie już duża. Co najmniej wtedy, kiedy pokryje się piórami. Wypuścić tylko do dużego zbiornika wodnego, takiego, gdzie ludzie nie interesują się łapaniem ptaków. Np. Zalew Sulejowski. Tam dzikie kaczki są tak oswojone z ludźmi, że podpływają do ludzi, kiedy zaczniemy rzucać pożywienie. To, że kaczuszki zaczęły chorować, nie znaczy, że były zakażone. Są nieodporne na choroby drobiu i między innymi dlatego, nie należy nigdy ich zabierać do domu. Co do żywienia: tradycyjnym pokarmem kaczek domowych było (przed erą mieszanek przemysłowych) - jajko gotowane na twardo, pokrojone drobno i wymieszane z płatkami owsianymi. Później paszę wzbogacało się o śrutę zbożową, ziemniaki parowane, wymieszane z krojoną pokrzywą, lebiodą itp. Jeszcze później np. rzęsa wodna wraz z zawartymi w niej żyjątkami, wymieszana ze śrutą i otrębami. Piszę to tylko tak pro forma, bo nie sądzę, że będziesz musiała to robić.
| Jarek P napisał/a: | | może podłączą sie do jakiejś rodzinki. |
Niestety tak jest tylko w bajkach. Nawet zwykła kura nie przyjmie obcych piskląt jeśli swoje sama wysiedzi. W czasie wysiadywania, uczy się poznawać swoje pisklęta, już w czasie gdy są jeszcze w jajkach. Jeszcze przed wykluciem wydają one ciche piski, które matka słyszy. Obce przybłędy będą dziobane i odpędzane.
wieslawbaginski - 2009-07-01, 20:18
Eve widzę, że nieźle piszesz ale czytasz nieuważnie, przecież tu nie chodzi o kupowanie mieszanki, lecz o przygotowanie jej samemu z twarogu, zmielonego ryżu oraz tabletki multiwitaminy.Wychowanie piskląt ptaków wcale nie jest łatwe, muszą one otrzymać w pokarmie komplet aminokwasów w tym egzogennych oraz witaminy i to wszystko zawiera ta mieszanka przy pomocy której państwo J Desselberger i K. Rogaczewska wychowali pomyślnie tysiące piskląt znoszonych im do mieszkania z całej Warszawy, (jest nawet film o nich pokazywany na całym Świecie) w tym bardzo trudne do odchowania gatunki.Przytaczam tu jej skład:
"Mieszanka nabiałowa dla ptaków
Składniki:
- biały ser pełnotłusty 300g
- glukoza w proszku 30 g (2 łyżki stołowe)
- mąka ryżowa 15 g (1 łyżka stołowa)
- mąka kukurydziana 12 g (1 łyżka stołowa)
- Vitaral (Polfa) 1 drażetka
Przygotowanie:
Drażetkę Vitaralu rozetrzeć na proszek, uprzednio zmyć z niej czerwoną otoczkę. Dodać kolejno resztę produktów sypkich i ser. Starannie wymieszać aż do uzyskania jednolitej, białej masy o konsystencji miękkiej plasteliny. Tak przygotowaną mieszankę zamrozić na kilka godzin (-10 st. C), co zwiększy jej trwałość. W lodówce (ok. 4 st. C) można ja przechowywać przez 7 dni. W temperaturze pokojowej zachowuje przydatność do spożycia około 12 godzin.
Karmienie:
Z mieszanki formować kuleczki proporcjonalne do wielkości ptaka (np. dla jaskółki wielkości małego ziarnka pieprzu). Większość piskląt karmi się co 1 godzinę, młode sikorki co 0,5 godziny, od świtu do zmierzchu. Po każdym karmieniu należy napoić ptaka wodą (najlepiej pipetką po kropelce na dolną część dzioba).
Porady:
Biały ser powinien być niezbyt wilgotny; najbardziej polecany jest twardy "Klinek Maćkowy" Mąkę ryżową można zastąpić kleikiem ryżowym bądź gotowanym ryżem; w przypadku kleiku ryżowego - dajemy 2 łyżki stołowe suchego kleiku zamiast jednej łyżki mąki ryżowej; pozostałych składników nie można zastąpić!
Pokarm najlepiej jest delikatnie podawać za pomocą stępionej wykałaczki. Jeśli pisklę nie pobiera pokarmu samo z wykałaczki - należy je nakarmić, ostrożnie podając kulki głęboko do przełyku. W tym wypadku najwygodniej karmi się w dwie osoby, z których jedna przytrzymuje głowę ptaka i otwiera dziób, a druga wkłada pokarm do przełyku. Pamiętajmy - należy karmić bardzo ostrożnie!"
Jarek P - 2009-07-02, 06:51
| drTrutek napisał/a: | | Niestety tak jest tylko w bajkach. |
No niekoniecznie.
Nie pamietam, w którym to było temacie, ale Basior opisywał udaną adopcję puszczyków.
Jeżeli kaczka ma mieć szansę na powrót do natury to trzeba do minimum ograniczyć kontakt z ludźmi i dać jej mozliwość choćby spacerowania po podwórku.
ornitopter - 2009-07-02, 08:25
Większość ptaków jest niechętna obcym pisklętom (wiadomo, promują głównie swoje geny) ale coś mi się zdaje, że krzyżówka stanowi pod tym względem pozytywny wyjątek. Czy to nie A.Kruszewicz pisał o tym w swoich dwutomowych ,,Ptakach Polski"? Nie mogę teraz tego sprawdzić, bo nie mam pod ręką tej książki.
Aga - 2009-07-02, 11:44
| ornitopter napisał/a: | | Większość ptaków jest niechętna obcym pisklętom (wiadomo, promują głównie swoje geny) ale coś mi się zdaje, że krzyżówka stanowi pod tym względem pozytywny wyjątek. Czy to nie A.Kruszewicz pisał o tym w swoich dwutomowych ,,Ptakach Polski"? Nie mogę teraz tego sprawdzić, bo nie mam pod ręką tej książki. |
W "Ptakach Polski" tak jest napisane:
"W maju warszawska Straż Miejska zwykle dostarcza do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Ptaków w warszawskim zoo co najmniej kilkadziesiąt piskląt krzyżówek. Łączymy je w małe grupki i wprowadzamy do już istniejących stadek rodzinnych, zwykle na terenie zoo lub w pobliskich parkach. Samice wodzące pisklęta z radością akceptują każde następne pisklę i od razu są gotowe o nie walczyć."
wieslawbaginski - 2009-07-02, 19:36
| Aga napisał/a: | | Samice wodzące pisklęta z radością akceptują każde następne pisklę i od razu są gotowe o nie walczyć." |
Ktoś to interpretował to w ten sposób, że gdy w ten sposób powiększoną rodzinę zaatakuje drapieżnik to zwiększa się szansa przeżycia jej piskląt. Pytanie tylko czy zawsze tak jest?
Basior - 2009-07-02, 20:30
| Jarek P napisał/a: | drTrutek napisał/a:
Niestety tak jest tylko w bajkach.
No niekoniecznie.
Nie pamietam, w którym to było temacie, ale Basior opisywał udaną adopcję puszczyków.
|
Kaczki krzyżówki to klasyczny przykład udanych licznych adopcji, takie instrukcje wielokrotnie uzyskiwałem od dr Kruszewicza, udała nam się w tym roku adopcja puszczyków i bociana białego. TAjemnica sukcesu tkwi pewnie w dopasowaniu wieku podrzucanych piskląt do wieku piskląt gospodarzy.
|
|
|