Kuluary - Pupile
irbis - 2007-02-13, 19:20
| Wujek Kryzys napisał/a: | | Znaczy się Ząbkowice Śląskie? |
Ano właśnie. | Wujek Kryzys napisał/a: |
A komu szkodziło zostawić taką historyczną, literacką nazwę? |
Ano właśnie raz jeszcze. Może nie patriotycznie, ale wersja starsza ,,ładniejsza,, jest.
Mam nadzieję, że Robert M. nie obraził się za:
| irbis napisał/a: | | dobrze odżywiony ten czeskiego pochodzenia kocio |
Mój czarny też dobrze odrzywion, tylko mniej widać, bo czarne wyszczupla...
A tak w ogóle pytanie do szanownych lekarzy weterynarzy o coś takiego jak BMI u naszych pupili
martynina - 2007-02-13, 23:08
ok teraz ja opowiem o swoich, ale niestety niemam zdjęć... jak będe mieć więcej czasu to zajrze na inny komputer w którym one są ;p postaram się w takim razie dawać dokładne opisy wysilamy wyobraźnie : P
Zacznę od najstarszej
naszej najkochańszej psicy. Nazywa się Szekla (zdrobnienia to Klusia, Kluska, zresztą jak się na nią patrzy i powie sie nawet szynka to będzie reagować , ale nie mówimy tak na nią
Teraz o jej wyglądzie troszeńke... jest czara jak smoła i kędzierzawa, średniego wzrostu.
charakterek ma wspaniały, jest kochana i lojalna, a jak trzeba to potrafi zaszczekać i być groźna, nieraz nas obroniła... Chociaż czasami ma swoje dziwne napady i goni wszystko co się rusza, a koty to w szczególności...
To teraz o jej pochodzeniu... jest z nami już od 10 lat... (starutka, ale zachowuję się ciągle jak szczeniak -biega, skacze, szarpie wszystko i wszystkich Przed nią mieliśmy w domu małego szczeniaka, tez kundla od naszej zwariowanej ciotki, czemu zwariowanej? bo kiedyś była u nas w odwiedzinach i nawet nie wiem czy się pokłóciła z moimi rodzicami, czy nie, ale wychodząc wzięła psa pod pache i nam go zabrała no cóż... więc mama zabrała nas do schroniska, żebyśmy sobie tam wybrali innego szczeniaczka... na miejscu każdy wybierał tylko z pośród maluchów, nikt nawet nie patrzył na dorosłe psy. Moja siostra oparła się o ich klatkę i nagle poczuła dźganie w ręke... odwraca się, a tu piesek stoi na dwóch łapkach i wciska mordkę pomiędzy szczeble metalowej siatki... już wiedzieliśmy kogo wziąć w prawdzie mój brat był nie zadowolony, bo on koniecznie chciał szczeniaka... a Szekla w prwdzie była wtedy szczeniakiem, ale już starszym i wepchali ją do dorosłych psów... Była wychodzuona,(bo nie miała jak dostać się do jedzenia, gdyż silniejsze psy ją wyganiały) i śmierdziała. Gdy już byliśmy w domu i otworzyliśmy drzwi do mieszkania ona nam się wyrwała i pobiegła do pokoju, gdzie trzymaliśmy jedzenie po poprzednim psie i zaczęła je jeść razem z workiem foliowym taka była głodna.., A imię nadała jej najstarsza siostra, która wtedy była na obozie żeglarskim i stąd takie morskie : Szekla
Kolejny zwierz w domu to Kocica-Puma
Bardzo wredna pod każdym względem... robi wszystko, żeby dokuczyć, nawet bezpośrednio... Zjada siano dla świnki a potem przychodzi do mojego pokoju i wszystko (przepraszam za słowo) wyrzyguje Specjalnie wchodzi do pokoju mojej mamy (która, że tak się wyraże, nie życzy sobie jej towarzystwa), kiedy tylko ktoś uchyli drzwi żeby tam wejść i włazi pod łóżko... Kiedyś ją goniłyśmy, żeby uciekła, ale teraz już jak zorientuje się, że nikt jej nie goni to sama wychodzi... rzuca się nam na stopy z pazurami ... z tym związanych jest wiele opowiadań zabrakło by mi miejsca, żeby je wszystkie tutaj opowiedzieć ...;)
a o pogłaskaniu to nawet nie marzymy odrazu jest syczenie, drapnięcie i ucieczka, jak tylko się jej dotknie... Moja młodsza siostra mi opowiadała, że kiedys tylko się spojrzała na kota... Ta wstała syknęła i uciekła.... naprwdę to jest nasza czarna owca w rodzinie... a jak pisałam, że bezpośrednio nam dokucza , to miałam na myśli jej umaszczenie. Puma jest biała w czarne łaty i nieważne co masz na sobie i tak jak ją weźniesz będzie widać futro kota (na ciemnych ubraniach białe, na jasnych czarne) porażka z tym kotem... a skąd go mamy?? moja siostra przyniosła małego słodkiego kociaka do domu, który się łasił i zmiękczył nam serca przez okres 2 tyg... a potem powoli się zadomawiał, aż w końcu za dużo zaczęła sobie pozwalać aha zapomniałam dodać, że gdy tylko zapominamy zamknąć drzwiczki od klatki świnki ta tam wchodzi i poprotstu siedzi, a świnka sika z przerażenia... osatnio kot wlazł do klatki i przetrącił śwince nóżke... naprawdę potwór, a nie kot...
Ok i teraz o ostatnim włochatym członku naszej rodziny
Świnka Morska imieniem Charlie o niej nie będe dużo opowiadać, bo jest u nas dopiero od niecałoego półrocza jedyna jej taka nadzwyczajna cecha (zdaniem moim i mojej siostry) to to, że jest rozetką a w ogóle niema szorstkiego futerka. Ma tak mięciutkie jak chomik, szczerze to nawet się zachowuje jak chomik czasami jak się ją wypuści to skacze, biega i się wspina wszędzie. Czasami zastanawiamy się z siostrą, czy to nie jest przypadkiem krzyżówka świnki morskiej z chomikiem...
No to tyle o zwierzakach! a przepraszam zapomniałam o moich kochanych rybkach
szczęśliwa rodzinka gupików, jedna czarna moly i samiczka mieczyka, żyją sobie szczęśliwie w akwarium na półce w moim pokoju
No i teraz to już naprawdę wszystko, a zdjęcia postaram się w najbliższym czasie (jakiekolwiek) dać
kania ruda - 2007-02-15, 09:08
Martynina!
masz genialne zwierzeta, swietne opowiesci, najbardziej mi sie podoba historia kotki - pumy
wasze opowiesci o zwierzetach pokazuje ze co zwierzak to inny charakter i to jest w nich najbardziej fascynujace bo niewiadomo na co sie trafi.
ja juz od kilkunastu lat mam Nelke - moja najukochansza kotke, jest cuuuudowna, nie dosc ze sliczna (moglaby wystepowac w reklamach kocich przysmakow gdyby troche schudla) to jeszcze niezwykle dobrze wychowana, rozumiemy sie bez słów, doskonale wiem kiedy chce jesc, wyjsc na dwor czy sie poprzytulac, to sprawia ze nasze wspolne zycie jest takie proste i poukladane. czasami zdarzaja jej sie ataki kociego amoku ale nie wyrzadza szkód.
Po prostu cudo nie kot!!!!
martynina - 2007-02-15, 09:40
no to jest naprawdę wspaniałe kiedy pomiędzy zwierzęciem, a człowiekiem robi się taka silna więź... masz naprawdę wspaniałego kota może wychowasz tak mojego??
Accipiter - 2007-02-15, 09:56
Ja jeszcze nie skończyłem przedstawiać swoich pupili
...ostatni, czyli 6 piesek, to suka- Pusia. Taki niby-pekińczyk. Ma już 3 lata.
Gdyby ogon miała bardziej kudłaty wyglądała by jeszcze ładniej, a tak ciągnie za sobą kawałek "patyka"
podobają mi się psy właśnie z takim "spłaszczonym" pyskiem, ktory wygląda jakby je ktoś żelazkiem pokraktował!
W sumie ten piesek do najsprytniejszych nie należy.
Z takim krępym, okrągłym cielskiem i krótkimi nogami śmiesznie wygląda, niezgrabnie. Porusza się powoli, ale jak zobaczy kota albo michę z żarciem, to wtedy biegi ma całkiem niezłe jak na takiego psa- z tego względu niekiedy wołamy na nią "Czołg"
Jak siedzi w domu, zdarza się, że pokarm który wysypała papuga na podłogę trafia do żołądka Pusi. Taki mały odkurzacz- przynajmniej zaoszczędzi się na prądzie
a tutaj Pusia z Pipkiem
tutaj z Miśkiem...
i z Lakim
forestman - 2007-02-15, 12:34
to ja wrzuce zdjecia mojego psa - dwuletniej jamniczki szorstkowlosej - Soni
martynina - 2007-02-15, 13:03
czemu jamniki przeważnie nazywa się Sonia?? Moja cioca też ma jamnika Sonie ale piesek ładny, bardzo mi się podobają szorstkowłose Accipiter, Ty masz fajną zgraje tych maluchów, pewnie wesoło tam u was w domu
Accipiter - 2007-02-15, 13:26
| martynina napisał/a: | | Accipiter, Ty masz fajną zgraje tych maluchów, pewnie wesoło tam u was w domu |
..jeszcze jak!
forestman - 2007-02-15, 13:52
| martynina napisał/a: | | czemu jamniki przeważnie nazywa się Sonia?? |
chciałem dać suce jakies oryginalne imie a pozniej okazalo sie ze trzech kolegow-lesnikow dalo swoim tak na imie hehe
irbis - 2007-02-15, 16:04
| martynina napisał/a: | | moja siostra przyniosła małego słodkiego kociaka do domu, który się łasił i zmiękczył nam serca przez okres 2 tyg.. |
Dziwna ta metamorfoza, ja bym pokusiła się o psychoanalizę i psychoterapię , może, jest zazdrosna lub czuje się zagrożona? Poskromienie złosnicy na pewno jest możliwe
| Accipiter napisał/a: | | ...ostatni, czyli 6 piesek |
Accipiterze, czy aby na pewno ostatni?
Pusia- niezła kulka-szpigulka
A śpiąca Sonia - nie ma siły, by się nie uśmiechnąć na ten widok
Accipiter - 2007-02-15, 16:33
| irbis napisał/a: | | Accipiterze, czy aby na pewno ostatni? |
Jeśli chodzi o psy to owszem, był to ostatni. Ale jeszcze są 2 koty , 2 papużki faliste, rozella białolica.., gołębie i..to..chyba wszystko.
gonia - 2007-02-16, 15:33
to może i ja przedstawię swoje towarzystwo
Pierwszy pojawił się Kiras (Kirek, Miauczur itp.) - jakieś 7 lat temu. Wzięłam go jako małe kociątko strasznie zdziczałe. Przez tydzień musiałam go przyzwyczajać do swojej obecności a przez następny do obecności innych ludzi. Teraz też wcale nie jest bardziej towarzyski. To prawdziwy podróżnik. Znika na parę dni a następnie przychodzi z jakąś chorobą, ja go parę dni lecze, po czym znowu wychodzi ... i tak w kółko.
Potrafi otworzyć sobie prawie każde drzwi w domu klamką, ale większość czasu przesypia
Borys - mały jamnikowaty mieszaniec jest ze mną od 5 lat. Wielki pieszczoch, mądrala i chytrus. Uwielbia uciekać przede mną gdy trzyma coś w pysku. Bardzo fajnie to wygląda, gdy mi sie nie chce biegać za nim, a on próbuje zwrócić na siebie uwagę. Podobnie jak Kirek ma niezwykłe zdolności - potrafi sie wspinać po bramce i skakać jak zając
a to jego ulubione miejsce - punkt obserwacyjny na schodach
Rudzik Rudziński: pół roku po tym jak Borys przybył do nas mama znalazła taką malutką kuleczkę rudą w śniegu na ulicy. Wyglądał jak wiewiórka jak widać troszku wyrósł...
Jakaś pani powiedziała że widziała jak ktoś wyrzucał go z samochodu
Nie wiem jak ktoś to mógł zrobić. Rudzik to najbardziej wesolutki i szczery psiak jakiego znałam. Jest tak kochany że jak tylko na niego spojrzę cała się uśmiecham
Dodam jeszcze że Borys jest zawsze strasznie zadrosny, nawet o jedno głaśnięcie. Dlatego też często dochodzi między nimi do sprzeczek, które moga wyglądać poważnie, ale nic nikomu się nie dzieję na szczęście
Oba psiaki to potencjalni mordercy kotów, królików, kur i podobnej temu zwierzyny drobnej.
Ale nie wyobrażam sobie życia bez nich
martynina - 2007-02-16, 16:34
widze, że Ty też masz zgraje małych i słodkich psiaków a co do Kirka to pierwszy raz widze kota o takim umaszczeniu, jest naprawdę ładny, jak z jakiś pocztówek lub reklam , a to pierwsze zdjęcie jets naprawdę urocze ...
gonia - 2007-02-16, 17:02
| martynina napisał/a: | | a co do Kirka to pierwszy raz widze kota o takim umaszczeniu, jest naprawdę ładny, jak z jakiś pocztówek lub reklam |
tak naprawdę to jeden wielki brudas, ponieważ chodzi wszędzie tam, gdzie białe kotki nie powinny chodzić...
zdjęcie po obróbce, bo nie miałam orginału pod ręką, ale fajnie mi się wtedy słoneczko ustawiło
| martynina napisał/a: | | a to pierwsze zdjęcie jets naprawdę urocze ... |
dzięki, a właściwie Kiras dziękuje
pozdrawiam
lord haos - 2007-02-17, 12:03
| Beata napisał/a: | | ale nie będę Was już zanudzać | Jak to zanudzać! Po to jest ten temat aby w nim takie historie opisywać. | Stokrotka napisał/a: | Śliczne pupile:-)
szczególnie pisiaki:-) | Czy to jakaś aluzja polityczna?? | irbis napisał/a: | | kosmita.jpg | Mi na widok tego zdjęcia od razu przychodzi na myśl Rademenes i HATOR HATOR HATOR, czy ono aby nie było robione w środę? | Accipiter napisał/a: | | Pipek- to chyba najwierniejszy pies jakiego miałem. | No proszę... Ja pamiętam psa bardzo podobnego do Pipka, był nieco ciemniejszy, wabił się Pimpek i był chyba najwierniejszym psem jakiego "miałem" Miałem w "" bo tak naprawdę był to pies mojej cioci do u której na wsi spędzałem każdą wolną chwilę. Pimpek chodził biegał za mną wszędzie, nie było siły aby został w domu gdy ja z kumplami jechaliśmy rowerami na wycieczkę czy szliśmy do sklepu bądź na grzyby. Gdy krzyknęło się na niego, aby wracał do domu, odwracał się i ze spuszczoną głową i ogonem wracał. Wystarczyło przejechać jednak około pół km odwrócić się aby na poboczu drogi zobaczyć małą kropeczkę - Pimpka. Próbowaliśmy nawet z kolegami zrobić mu koszyczek na rower bo codzienne biegi po 10 - 20 km były dla niego mocno wyczerpujące, ale skorzystać z podwózki nie chciał, bał się. Poza tym Pimpek był chyba nad-psem, byłem świadkiem jak przejechał mu po głowie przednim kołem ursus C-330, a potem przeskoczyła jeszcze dwukółka i wylizał się z tego. Podobnie było jak wrócił z baletów po wsi uszczuplony o jakieś 20% skóry. Na koniec swoich dni niestety ciocia i Pimpek zostali przeniesieni do bloku, Pimpek nie mógł tego znieść i 2 razy wyskakiwał przez zamknięte okno z pierwszego piętra. Za pierwszym razem poobijał i pociął się dość solidnie ale doszedł do siebie. Za drugim razem ciocia znalazła tylko wybitą szybę a Pimpka już nie było i co się z nim stało nie wie nikt... Co do Pimpka mogę jeszcze dodać, że był to pies niezwykły który potrafił złapać ptaki w locie, czaił się na skowronki, dusił kury sąsiadom, kradł im słoiki ze smalcem, raz nawet przytargał 2 razy większą od siebie krowią głowę od pobliskiego rzeźnika.
| Robert M. napisał/a: | | Na poczatku miał małe problemy ze zrozumieniem Polskiego ale szybko nauczył się reagować na zwroty w jezyku polskim | Na szczęście czeskie koty miauczą tak samo jak polskie, gorzej jest z psami które szczekają HAW HAW
|
|
|