To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Przyrodnicze "BOCIAN"
Wszystko związane z przyrodą

Owady - chrząszcze nekrofilne - nekrofile, nekrofagi

Prem - 2011-05-17, 07:30

Ciekawe relacje, te zagraniczne. Uważam, że w przypadku konia chyba zadziałał mechanizm konkurencyjnego braku innej padliny, w klimacie bardzo ciepłym zwłoki małych zwierząt błyskawicznie wysychają, a wtedy jedynie Dermestidy i mrówki sie nimi interesują. Stad gór pachnacego mięsa może być interesująca. Dla mnie również weterynarza i dodatkowo patologa takie zapachy to chleb powszedni, rzekłbym że te zapachy mnie żywią heheee.
Jacek Mazepa - 2011-05-17, 07:44

Wujek Adam napisał/a:
a możliwe że i satanusy, ale cóż - nigdy się tego nie dowiemy... :wink:

:cry: satanas to moje niedościgłe marzenie, niedościgłe, bom jeszcze nigdzie sie z nim nie spotkal. Szukałem po giełdach rozmaitych i kicha.
Jeśli chodzi o wytrzymałość na smród, to ja mam mocarnie wysoki próg.....ale jednak ten próg istnieje. I właśnie na takowe okazje mam w terenie przy sobie zawsze maseczkę z pochłaniaczem zapachów. Małe to to, zwinąć i schować się da i pozwala na częściową przynajmniej filtrację. Zrobiona z jakiegoś filcu z wmontowanym małym pochłaniaczykiem - polecam. Nie wiem czy dałaby radę końskiemu ścierwu, ale zawsze to coś.
A przy tej okazji - czy satanas występuje w Bulgarii? Czy Ktoś ma coś na temat rozmieszczenia trupojadów z terenu południowej Europy? Fauna Europaea wypisuje cuda-niewidy na ten temat :cry:
Mazep

Prem - 2011-05-17, 09:36

Jacku ja mam taka maseczkę nawet ze dwie specjalne tzw 3D wykorzystywane przy sekcjach, chociaz mi niepotrzebna. Nic nie pobije trupa mnogiego czyli worka z 40 kg szczeniąt labradora które wypłynęły po 6 tygodniach spod wody bajora w lipcu.......Ale ja przy takich mecyjach mogę juz bułki zjadać i mnie nie rusza.

Satanusa tez bym przytulił do zbiorów...

Jacek Mazepa - 2011-05-17, 19:31

Prem napisał/a:
ja przy takich mecyjach mogę juz bułki zjadać i mnie nie rusza

moja siostra (patomorfolog/histopatolog) prowadząc onegdaj zajęcia ze studentami nad sekcjonowanym człowiekiem potrafiła (na złość żołądkom studenckim) wpieprzać kanapki. Ot, taki żarcik czarniawy w branży patomorfologicznej ;-)
A tak przy okazji labradorków - oj, jak ja bym ch...ja złapał co te psy potopił, to by na pewno nie wypłyną. Dwa wiadra + co nie co zaprawki i butki takie idą na dno jak marzenie.
wcale nie sadystyczny Mazep, miłośnik psów.

Prem - 2011-05-18, 14:11

Fakt ludzkie truchełko pachnie nieszczególnie podobnie jak ludzkie odchodziki.
Onegdaj w tym roku upatrzyłem w lasku niedaleko Lublina śliczna kupkę, niewielka była i wyglądała jak nieludzka. Jakież było moje obrzydzenie gdy kucnąwszy z patyczkiem celem rozgrzebania by wyciągnąć koprofagi ( a coś tam łaziło) okazało się iz obok leży kawał celulozy zwanej srajtaśmą...Odskoczyłem bo i smród był niezwierzęcy i odwróciwszy się plecami do rzeczonych fekaliów o mało nie oddałem matce naturze obiadu zalegającego w żołądku....

Jacek Mazepa - 2011-05-18, 16:20

o tempora, o mores, taki to dziwny czas, że nawet gówno ludzkie już jest nieludzko nieludzkie. Zapłaczmy takoż i nad tym, że ludzie posuwają się nawet do udziwnień w tejże materii :cry: Jednoczę się Przemku z Tobą w Twym bólu.
klekel - 2011-06-13, 23:28

A i ja się wypowiem w tym temacie :) , bo ciekawy i uśmiech na twarzy wywołuje.
Sprawa pierwsza... N. germanicus - ja w Polsce łapałem dwa razy - za pierwszym razem przyleciał do światła - o dziwo, a za drugim razem w truchle myszy - uwierzcie ruszała się jak żywa.
Sprawa druga - i ja w tym roku wspomniane góry Pirin odwiedziłem - żadnych innych trupojadków niż krajowe nie było, choć truchła sporo tam znalazłem (2 padłe owieczki, jeż i kilka innych mniejszych)
Sprawa trzecia - doskonale na trupojadki sprawdzają się pułapki typu słoik z żółtym serem (ewentualnie rybą), lekko zalany wodą, zostawiony na trzy miesiące na słońcu. Niestety najlepszego takiego połowu (złapało się wtedy kilka ciekawych wizualnie Nicrophorusów (w sensie - takich abberacji kolorystycznych jeszcze nie widziałem)) nie wytrzymałem i materiał zostawiłem. Wyglądało to tak: chrząszcze które mnie zaciekawiły włożyłem do hermetycznego pojemniczka, który obwinąłem w rękawiczkę lateksową, a następnie w torebkę foliową i włożyłem do kieszeni. Po około pół godziny tak przesiąkłem "zapaszkiem", że już nie dało się wytrzymać. Materiał porzuciłem i udałem się do najbliższego kraniku z wodą. Nastąpiło półgodzinne mycie spodenek i rąk. Pomimo tego wracając do domu ludzie odsuwali się ode mnie na większą odległość niż gdy wracałem z zajęć z chemii organicznej. Po tym fakcie trupojadki troszkę odłożyłem na bok, ale gdyby tylko udało się zneutralizować te zapachy sądzę, że byłaby to metoda idealna.

Prem - 2011-06-14, 07:26

Pomysł zanęty fajny tylko długotrwałe przygotowanie. Dobra byłaby taka, którą można przygotować powiedzmy w tydzień.
Jacek Mazepa - 2011-06-14, 07:31

a gdyby tak wstępnie raz przepłukać w gorzałce, odlać i jeszcze raz zalać w gorzałę (piersióweczka w kieszeni). Do tego proponowałbym solidną działkę gorzały wlać do jelit i wtedy wszyscy wokoło mogą mnie cmoknąć w....Śmierdzę, nie śmierdzę...a co, niech mnie nie wąchają.
A tak przy okazji - jesteś w stanie mój rostomiły Łukaszu w terenie tak z marszu bułgarskie Nicrophorus'y oznaczyć ?? Ja bym nie zaryzykował i darł wszystko jak leci.
Mazep.....czekający na Ciebie i Babę Twą w sobotę (Mateńko, to już będą wakaaaacje!!!!)

klekel - 2011-06-14, 16:40

hmmm, a czy ja napisałem, że były tam Nicrophorusy..., w zasadzie to były:
- Silpha laevigata
- Necrodes littoralis
- Silpha thoracica
W zasadzie wydaje mi się, że ciężko to z czymś pomylić, ale cóż mogę się mylić, w rodzinie tej nie jestem fachmanem :razz: .
No i gatunki mniejsze - tu nie ryzykowałem, że coś przeoczę :grin:
P.S. Kobieta się czepia, że nie jest babą tylko kobietą i w dodatku ma imię :roll:

Wujek Adam - 2011-06-14, 22:11

A ja się "czepnę" mazepowego pomysłu dotyczącego tego, aby śmierdziuchy z mety ładować do alkoholu (czy tam do innego płynu tłumiącego capienie & hamującego rozkład):
Otóż uważam, że myśl ta jest cenna i zbawienna, i że jest to dobry sposób na przenoszenie/konserwowanie woniejących insektów.
Dodam tu jeszcze, że co prawda po glikolu nie chcą one za bardzo schnąć, ale wszystkiego na raz w tym względzie mieć nie można. :razz: :wink:

Prem - 2011-06-15, 07:17

Ja bym zaproponował troszkę zmodyfikowana metodę stosowaną przy mrówkach. By uniknąć nadmiernego zesztywnienia w etanolu proponowałbym wrzucić je na 12-24 normalnie do zatruwaczki z octanem dla relaksacji a później przenieść je do etanolu celem związania zapachu.
Jacek Mazepa - 2011-06-15, 11:12

.....a pozostałe alkoholowe popłuczyny sprzedać chińczakom - oni wszystko chleją, wódkę na wężach, mózgi małpie to i taka gnojówę wypiją.
Mazep

Prem - 2011-06-15, 11:18

Ja bym sprzedawał jako płyn do wcierań przy reumatyzmie, można by z chińska etykietką żeby wyglądało na prawdziwy terapeutyczny specyfik ,,Nekrofilówka" :green:
Jacek Mazepa - 2011-06-15, 12:01

aqua de la muerte del Espaniol.......i idzie jak woda


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group