Budki lęgowe - Ochrona pójdźki
Karol - 2006-10-12, 17:12
Basior a jak z tymi co wywiesiliscie tej wiosny ?było coś zajentego?
Basior - 2006-10-12, 18:23
| Karol napisał/a: | | Basior a jak z tymi co wywiesiliscie tej wiosny ?było coś zajentego? |
nie, choc wiosna wieszali koledzy bez mojego udziału i teraz nie pamietam czy zdązyli przed sezonem lęgowym. A własciwie to dla sów lepiej wieszac z duzym wyprzedzeniem...
Basior - 2007-01-10, 00:24
W deszczowy dzionek 6 stycznia, po krótkiej wizycie u Dominika i spotkaniu z budkową ekipą, udałem się do grodu sokołów zwanego Sokołowem Podlaskim. Żyją tam nie tylko sokoły pustułki, od dawna uparcie i skrycie mnożą sie też tam sowy pójdźki i to one były celem mojej podróży... Te sympatyczne sówki z uporem odmawiają przyjęcia udzielanej im pomocy. Kuny i ludzie wygonili je z wierzb głowiastych, osiedliły sie w budynkach, jednak i tu niezawsze mają dobre warunki. Remonty i budowy trwają cały rok, a to niezbyt dobrze wpływa na sukces lęgowy. Wieszalismy im juz specjalne budki, tradycyjnego niemieckiego wzoru. O ile w Niemczech, w Meklemburgii budki takie są z sukcesem zajmowane, o tyle w Polsce brak potwierdzenia lęgów w nich. Tym razem przywiozłem specjalną budkę, mozna powiedziec wzoru francusko/belgijskiego. Ciekawe czy pójdzki sie skuszą... A sokołowskie pójdzki juz raz nam numer wywinęły przesiadując na budce zamontowanej na słupie, wszyscy mysleli, że się w niej zalęgną, ale w srodku były tylko lęgi szpaków.
W sobotę wraz z Jemim i Szybszym, zamienilismy budke na słupie. Skontrolowaliśmy i zdjelismy budkę ze stodoły, w budce tej zagnieździły sie... szczury. Dostawały sie na budkę, przeciskając sie pomiedzy eternitem a deskami z pokrycia dachu. Po otwarciu budki od tyłu, zobaczyłem jakieś futro w ciemnościach budkowych, słoma włożona tam przez nas na wysciółke utrudniała obserwacje. Zaalarmowani Szybszy i Jemi zdołali zobaczyc szary kształt zmykający pod dach. Jednak okazało sie, że drugi zwierzak został w budce. Zamienilismy sie miejscami, Szybszy wlazł na drabine z zadaniem delikatnego wypłoszenia zwierzaka z budki, a ja ulokowałem sie z aparatem pod budką. Efekty na załączonej fotce Wniosek jest jeden, wiemy juz jak nie należy wieszac budki... Choć do nowego typu zabezpieczonego przed kuną rurą PCV, szczur raczej tez nie wejdzie, lepiej wieszac zdala od dachów i gzymsów. A te szczury były w budce od niedawna, sądząc po małej ilosci odchodów i braku charakterystycznego szczurzego gniazda. Co do szczurów i myszy, to tego pokarmu sowom w tym ekologicznym gospodarstwie długo nie zabraknie...
Poza budką na słupie, ulubionej czatowni tej pary pójdziek, zawisły jeszcze dwie inne budki w rewirze drugiej pary (tej której młoda pójdźka wypadła z gniazda i przebywa w schronisku Aviangardy do wiosny), jedna na budynku w okienku którego czesto przesiaduje, i jedna na drzewie kilkaset metrów dalej. Fotki z akcji ponizej.
Dalszy ciag pójdźkowych przygód w kolejną sobote, tym razem w otulinie KPNu, zapraszam.
SMUGA - 2007-01-11, 07:46
Miałeś zamieszczać zdjecia budek legowych, a nie... amatorsko wykonanych kamer z monitoringu zagrodowo-wiejskiego...
Szybszy - 2007-01-12, 17:38
| SMUGA napisał/a: | Miałeś zamieszczać zdjecia budek legowych, a nie... amatorsko wykonanych kamer z monitoringu zagrodowo-wiejskiego... |
To jest działo które ma ostrzeliwać mieszane stada zajęcy, lisów, saren i innej gadziny, która w wyniku ciężkiej zimy tabunami rusza plądrować gospodarstwa.
Basior - 2007-01-15, 00:48
Kolejne "kamery" zainstalowane. W sobote 13 stycznia, w rejonie otuliny KPNu powiesilismy kolejne 7 budek zabezpieczonych przed kunami. Wszędzie gdzie wieszaliśmy są obserwowane pójdźki. Tam gdzie w sąsiedztwie znalismy lokalizcje dokładną par lęgowych wybieralismy miejsce na granicy terytoriów, lub centralnie pomiedzy nimi. W akcji udział brali: Janek, Szybszy, Adam Olszewski, ja oraz głowny spec od wyszukiwania pójdźki i nasz negocjator z miejscową ludnością Szpaku czyli Piotrek Szpakowski. Budki wieszalismy na budynkach, słupach i drzewach. Jeszcze troche budek mamy, kilka pójdzie tu, kilka na Białołęke po konsultacjach z Żmichorem.
Mirek - 2007-01-15, 06:04
Brawo, brawo - teraz czekać będziemy na efekty!
valdi - 2007-01-23, 20:11
Niezły projekt z tą "tubą". Chłopaki, myślę ze to dobry - ale i ostatni... - termin na wieszanie budek dla pójdźki! Skąd te wnioski? Otóż pójdźka od Jemi'ego (pozdrawiam) przebywająca u nas od lata w wolierze, nagle od jakiś 2 tygodni pomieszkuje w budce! Fakt o tyle znaczący, że do tej pory budka tam wisiała, ale ona wolała siadywać na półeczce pod dachem. Czyżby znak zbliżającego się sezonu lęgowego..?
mender - 2007-01-23, 20:44
Hehe, i po co się tak starać i wymyślać dziwne budki jak tu na zdjęciu jest dowód że pójdźkę ciągnie do wszystkiego z dziurką
valdi - 2007-01-23, 20:56
mender - taką akurat dostała, więc wyboru wielkiego nie miała. Nie to co w naturze...
mender - 2007-01-23, 21:02
Jasne, to była ironia
jemi - 2007-01-25, 22:02
| valdi napisał/a: | | Otóż pójdźka od Jemi'ego (pozdrawiam) |
Dzięki za pozdrowienia i foto. Czy to chłopczyk czy dziewczynka ?
Co spożywa i ile dziennie, Valdi napisz kilka słów.
valdi - 2007-01-25, 23:29
| jemi napisał/a: | Dzięki za pozdrowienia i foto. Czy to chłopczyk czy dziewczynka ?
Co spożywa i ile dziennie, Valdi napisz kilka słów. |
Ba, żebym to ja wiedział czy chłopczyk czy dziewczynka. Jak zaśpiewa to się dowiem, na razie siedzi cicho jak myszka. A propos myszek - udało nam się nauczyć ją polowania na te gryzonie, ale było problemów co niemiara! Przy okazji kiedyś opowiem... Teraz w te chłody zjada średnio ok. 60g 'mięska' dziennie, głównie mysiego, często też rosówek ze sklepu wędkarskiego, czasem z dodatkiem owadów. Tak w ogóle to chowa się znakomicie. Do tego stopnia, że nawet zastanawiam się, czy nie byłoby sensowniej spróbować uzyskać od niej lęgu w wolierze (zanim odleci do natury), który posłużyłby potem do zasilania dzikich populacji. A trafia się rzadka okazja, tylko partnera/kę trzeba jeszcze. To temat pod rozwagę, ale obiecałem sobie, że decyzję uzależniam od Ciebie, jako jej wybawcy. Ciekaw też jestem opinii innych forumowiczów...
valdi - 2007-01-25, 23:44
I foto na dokładkę
mender - 2007-01-26, 08:33
Pomysł ciekawy, ale:
1. Jak długo by trzeba czekać na partnerkę/a? Nie wiemy.
2. Nie wiemy jaki będzie sukces... ktoś kiedyś próbował tego z pójdźkami?
3. Myślisz, że stan populacji pójdźki jest na tyle niski, że już należy stosować reintrodukcję? Ja sądzę, że powinniśmy jeszcze próbować chronić to co zostało a takie działania zostawić na koniec. Szczególnie, że mamy dużo niewiadomych.
4. Czy na to nie trzeba osobnego zezwolenia?
Mimo mojego troche negatywnego zdania, nie wykluczałbym takiej opcji. Niech się wypowiedzą inni.
|
|
|