Ochrona przyrody - UWAGA! Jak myśliwi "popularyzują" działania PZLOW
Weles - 2008-04-03, 19:10
| bellegueule napisał/a: | | nie morduje, tylko dokonuje selekcji jeśli już... i nawiasem mówiąc jest ona potrzebna do utrzymania danej populacji w dobrej kondycji, kiedyś były wilki i niedźwiedzie które to robiły - teraz są myśliwi.. |
Chyba sam nie wierzysz w to co piszesz selekcja? gdzie Ty masz selekcję w polskim łowiectwie? podczas polowania zbiorowego gdzie pijani myśliwi walą do wszystkiego co się rusza (włącznie z naganiaczami), czy może na ambonie gdzie myśliwy z 50 m w ciemnościach strzela do "czegoś co się rusza" (zdarza się że do baby zbierającej kartofle na czworakach) Wilki i niedźwiedzie są nadal (ku goryczy myśliwych, wszak konkurencja to niepożądana), dlaczego zatem prowadzi się polowania na tych terenach, tym samym radykalnie ograniczając bazę pokarmową wilków i rysi, co prowadzi do trudności w wykarmieniu młodych i ogranicza migrację tych drapieżników? Uwielbiam górnolotne oświadczenia myśliwych, że przejmują z bólem serca tę niewdzięczną role selekcjonerów w przyrodzie
Zielona - 2008-04-04, 06:25
| GrzegorzBP napisał/a: | | to raczej pozbawiaj je zębów a nie jaj |
od kiedy nowofundlandy charakteryzuja się instynktem łowieckim?? bernenczyki ok, i reszta molosowatych ale nowofundland???
znasz te rase?? cos nie doczytałeś
GrzegorzBP - 2008-04-04, 07:41
| Zielona napisał/a: | | robie to między innymi dlatego żeby zdziczałe psy nie odstraszały Ci zwierząt |
| Zielona napisał/a: | | od kiedy nowofundlandy charakteryzuja się instynktem łowieckim?? bernenczyki ok, i reszta molosowatych ale nowofundland??? |
nowofundlandy, bernenczyki, molosowatych - zdziczałe psy???? no no ciekawe rzeczy....
co do nowofundlandów - prawdziwy pies na koty - zwłaszcza zdziczałe
bellegueule - 2008-04-04, 08:56
| Weles napisał/a: |
Chyba sam nie wierzysz w to co piszesz selekcja? gdzie Ty masz selekcję w polskim łowiectwie? podczas polowania zbiorowego gdzie pijani myśliwi walą do wszystkiego co się rusza (włącznie z naganiaczami), czy może na ambonie gdzie myśliwy z 50 m w ciemnościach strzela do "czegoś co się rusza" (zdarza się że do baby zbierającej kartofle na czworakach) Wilki i niedźwiedzie są nadal (ku goryczy myśliwych, wszak konkurencja to niepożądana), dlaczego zatem prowadzi się polowania na tych terenach, tym samym radykalnie ograniczając bazę pokarmową wilków i rysi, co prowadzi do trudności w wykarmieniu młodych i ogranicza migrację tych drapieżników? Uwielbiam górnolotne oświadczenia myśliwych, że przejmują z bólem serca tę niewdzięczną role selekcjonerów w przyrodzie |
A widzisz, właśnie wierzę w to co piszę selekcja jest na polowaniach indywidualnych, a nie zbiorowych. Żeby jej dokonywać myśliwy musi przejść kurs, a potem zdać egzamin, co wcale, uwierz mi, nie jest takie proste. Może dokonać selekcji TYLKO zgodnie z odstrzałem, jaki dostanie od łowczego, jeśli zrobi odstrzał niezgodny z kryterium wieku ( a każdy jest później oceniany przez komisję) ma przyznane czerwone punkty i wstrzymany odstrzał na rok następny. Nie ma tutaj żadnej samowolki...
Co do pijanych myśliwych na polowaniu. Byłeś? widziałeś ? jeśli tak - trzeba było zawiadomić policję. Jeśli nie widziałeś, nie powtarzaj zasłyszanych bajeczek, bo mijasz się z prawdą. Byłem na wielu polowaniach zbiorowych i nigdy widziałem sytuacji o której piszesz. Wręcz przeciwnie - bardzo uwaza się na tę sprawę, a i sama policja czasem wpada na kontrolę z alkomatem.
Jeśli chodzi o strzelanie nocą do nierozpoznanych celów - zaręczam Ci, że żaden normalnie myślący myśliwy NIGDY tego nie zrobi. Primo - łamie regulamin polowań, który wyraźnie stwierdza, że strzelać można jedynie do celu osobiście rozpoznanego, kiedy strzał jest celny, pewny i bezpieczny dla otoczenia. Secudno - naraża ludzkie życie i w razie wypadku momentalnie ściąga na siebie prokurtora i idzie siedzieć. Ot co.
Nie twierdzę, że wypadków z bronią nie ma. Zdarzają się, bo idiotów nie brakuje, także i w tym środowisku. Ale 90 % myśliwych to ludzie podchodzący do spraw bezpieczeństwa z bardzo dużą powagą.
Co do drapieżników. Pięknie by było gdyby w każdym lesie żyły wilki i rysie. Ale tak nigdy już nie będzie, wiem to ja i wiesz to TY. Ekosystem został tak przekształcony, że nie ma powrotu do czasów przysłowiowego króla Sasa. Duże drapieżniki potrzebują dużych przestrzeni łowieckich, a wiadomo jak jest - autostrady, drogi, osiedla domów i domków coraz bardziej szatkują komplesy leśne. Dlatego łowiectwo będzie niezbędnym czynnikiem regulującym populacje dzików, jeleni i saren. I nie ma w tym zadnej górnolotności - ot proza życia. Owszem możemy próbować reintrodukowac rysie, chronić wilki - tak trzeba to robić.
Trzeba też rozmawiać z myśliwymi, tak jak robi to WWF ( toczą się rozmowy z PZŁ w sprawie ograniczenia odstrzały zwierzyny płowej na terenach reintrodukcji rysia ).
Uważam, że można pogodzić interes ekologiczny z interesem gospodarki łowieckiej. Potrzeba tylko cierpliwości i rozmów które zmienają mentale, co poniektórych myśliwych i ekologów. Mówienie że myśliwy jest "be", bo zabija zwierzątka, a ekolog "cacy", bo je chroni to ogromne uproszczenie.
pozdrawiam,
Logan - 2008-04-04, 09:23
| bellegueule napisał/a: | | Żeby jej dokonywać myśliwy musi przejść kurs, a potem zdać egzamin, co wcale, uwierz mi, nie jest takie proste. |
i pewnie na takich kursach ucza sie tez rozpoznawania "dzikich kaczek" czy "dzikich gesi" czyli wszystko co wyglada jak kaczka czy ges do 1 worka bez wzgledu czy to gatunek chroniony czy nie (a pewnie czesto tez labedz zalicza sie do gesi i dlatego ich trupy leza na stawach )
| bellegueule napisał/a: | | Może dokonać selekcji TYLKO zgodnie z odstrzałem, jaki dostanie od łowczego, jeśli zrobi odstrzał niezgodny z kryterium wieku ( a każdy jest później oceniany przez komisję) ma przyznane czerwone punkty i wstrzymany odstrzał na rok następny. Nie ma tutaj żadnej samowolki... |
a kto i jak to niby sprawdza w rzeczywisctosci? jakos sobie nie bardzo moge wyobrazic selekcje zwierzat np. w nocy siedzac na ambonie 100 czy wiecej m od takiego zwierza a jak juz taki mysliwy strzeli i okaze sie ze jednak zle zselekcjonowal to co robi? dzwoni do komisji i przyznaje sie? przyjezdzaja i sprawdzaja? tez ciezko mi w to uwierzyc
| bellegueule napisał/a: | | Co do drapieżników. Pięknie by było gdyby w każdym lesie żyły wilki i rysie. Ale tak nigdy już nie będzie, wiem to ja i wiesz to TY. Ekosystem został tak przekształcony, że nie ma powrotu do czasów przysłowiowego króla Sasa. Duże drapieżniki potrzebują dużych przestrzeni łowieckich, a wiadomo jak jest - autostrady, drogi, osiedla domów i domków coraz bardziej szatkują komplesy leśne. Dlatego łowiectwo będzie niezbędnym czynnikiem regulującym populacje dzików, jeleni i saren. I nie ma w tym zadnej górnolotności - ot proza życia. Owszem możemy próbować reintrodukowac rysie, chronić wilki - tak trzeba to robić. |
no tak, ale Weles zdaje sie pytal o obszary gdzie JESZCZE sa duze drapiezniki?! skoro one tam sa to po co tam jeszcze mysliwi ?
Weles - 2008-04-04, 09:45
| bellegueule napisał/a: | | Co do drapieżników. Pięknie by było gdyby w każdym lesie żyły wilki i rysie. Ale tak nigdy już nie będzie, wiem to ja i wiesz to TY. |
Nie odniosłeś się do kwestii polowań na terenach gdzie żyją duże drapieżniki, zabrakło argumentów?
Na resztę Twojej wypowiedzi nie chce mi się odpowiadać, bo interesuje mnie praktyka, a nie wyidealizowana teoria nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością.
bellegueule - 2008-04-04, 09:52
| Logan napisał/a: |
i pewnie na takich kursach ucza sie tez rozpoznawania "dzikich kaczek" czy "dzikich gesi" czyli wszystko co wyglada jak kaczka czy ges do 1 worka bez wzgledu czy to gatunek chroniony czy nie (a pewnie czesto tez labedz zalicza sie do gesi i dlatego ich trupy leza na stawach )
|
nie, na tych nie, na kursie podstawowym. Znam takich myśliwych, którzy bezbłednie odróżniają podgorzałkę od krzyżówki czy głowienki. Logan, nie kwestionuję, że zdarza się że jacyś mięsiarze strzelają do wszystkiego co przelatuje - takie przypadki powinno się nagłaśniać i wyciągać pełne konsekwencje. Podobnie jak wśród ekologów gdzie są idioci, którzy otwierają klatki ze zwierzętami futerkowymi, wypuszczają je na wolność i co się dzieje wszyscy wiemy...
| Logan napisał/a: |
a kto i jak to niby sprawdza w rzeczywisctosci? jakos sobie nie bardzo moge wyobrazic selekcje zwierzat np. w nocy siedzac na ambonie 100 czy wiecej m od takiego zwierza a jak juz taki mysliwy strzeli i okaze sie ze jednak zle zselekcjonowal to co robi? dzwoni do komisji i przyznaje sie? przyjezdzaja i sprawdzaja? tez ciezko mi w to uwierzyc |
Uwierz mi, że sprawdzają - na podstawie przedstawionego poroża. Każdy odstrzał samców zwierzyny płowej podlega surowej ocenie.
| Logan napisał/a: |
no tak, ale Weles zdaje sie pytal o obszary gdzie JESZCZE sa duze drapiezniki?! skoro one tam sa to po co tam jeszcze mysliwi ? |
osobiście uważam, że tutaj ingernecja myśliwych powinna być ograniczona
bellegueule - 2008-04-04, 10:02
| Weles napisał/a: |
Nie odniosłeś się do kwestii polowań na terenach gdzie żyją duże drapieżniki, zabrakło argumentów?
Na resztę Twojej wypowiedzi nie chce mi się odpowiadać, bo interesuje mnie praktyka, a nie wyidealizowana teoria nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. |
taka jest właśnie praktyka. byłem widziałem i jako jeden z nielicznych lubię myśliwych
Wiesz, mam takiego kumpla ekologa - wali w łowiectwo jak w bęben, ale nie widzi nic niestosownego w zajadaniu się kuraczkiem z farmy, który nomen omen spędził swoje marne życie zgnieciony z kilkoma kolegami w klatce o powierzchni kartki papieru A4, z obciętym dziobem, połamanymi nogami i pewnie na koniec go wrzucono żywego do oparzarki, bo się spod noża wywinął...
Łatwo jest walić w łowiectwo - bo to trendy, na czasie i takie nośne. Każdy od razu czuje się wielkim obrońcą przyrody. Rozejrzyj się chłopie dookoła siebie- spójrz ile zła się dzieje w masarniach, fermach, farbrykach farmaceutycznych, fermach futerkowych...
A myśliwi, moim zdaniem- naprawdę sporo dobrego robią dla przyrody, choć mają zły PR, jak ten szczur z kawału o chomiku
pozdrawiam
GrzegorzBP - 2008-04-04, 10:48
| Weles napisał/a: | | dlaczego zatem prowadzi się polowania na tych terenach, tym samym radykalnie ograniczając bazę pokarmową wilków i rysi, co prowadzi do trudności w wykarmieniu młodych i ogranicza migrację tych drapieżników? |
Dlatego że obecnie na żadnym terenie gdzie występuje miś i wilk nie są one "obrobić" terenu.
trudności w wykarmieniu młodych - to poprosze przykład gdzie kto kiedy stwierdził że doszło do "przepadnięcia" młodych osobnikó z powodu braku pokarmu
migracja - ogranicza je cywilizacja - drogi, domostwa, brak łączników pomiędzy wyspami.
Weles - 2008-04-04, 11:27
| GrzegorzBP napisał/a: | | Dlatego że obecnie na żadnym terenie gdzie występuje miś i wilk nie są one "obrobić" terenu. |
Drapieżniki (zwłaszcza wilk i ryś) dostosowują swoja liczebność do zasobności łowiska. Prosty przelicznik, gdy mało jest zwierzyny płowej, mniej jest drapieżników. Z kolei górny pułap nie zostanie przekroczony (czyli za dużo drapieżników na dany teren) ze względu na terytorializm.
| GrzegorzBP napisał/a: | | trudności w wykarmieniu młodych - to poprosze przykład gdzie kto kiedy stwierdził że doszło do "przepadnięcia" młodych osobnikó z powodu braku pokarmu |
Sporo jest opracowań na ten temat, nie mam teraz czasu szukać źródeł. Jeśli podważasz fakt utraty młodych z powodów braku pokarmu, to dlaczego obserwujemy regres tego gatunku w Polsce na terenach dużych puszcz?
Logan - 2008-04-04, 13:44
| bellegueule napisał/a: | | Uwierz mi, że sprawdzają - na podstawie przedstawionego poroża. Każdy odstrzał samców zwierzyny płowej podlega surowej ocenie. |
pod warunkiem ze poroze trafi do tej oceny nie uwierze ze mysliwi (wszyscy) sa tacy etyczni i jak cos ustrzela nie tak to ida z dowodem po kare
Weles - 2008-04-04, 13:49
| Logan napisał/a: | pod warunkiem ze poroze trafi do tej oceny nie uwierze ze mysliwi (wszyscy) sa tacy etyczni i jak cos ustrzela nie tak to ida z dowodem po kare |
Dokładnie i w tym tkwi sedno sprawy. Etyczna teoria idzie swoja drogą, a praktyka swoją.
Weles - 2008-04-04, 14:20
| bellegueule napisał/a: | lubię myśliwych |
Pozwolę sobie przytoczyć pewną sytuację, która była jednym z pierwszych moich kontaktów z łowiectwem. Miała ona miejsce na poczatku moich studiów (leśnych). Jeden ze znajomych (z rodziny o tradycjach myśliwskich) podobnie jak bellegueule zachwalał łowiectwo jako niezwykle etyczne i konieczne zajęcie. Godzinami rozmawialiśmy o selekcji, roli myśliwego w ekosystemie itp. Po paru miesiącach znajomości zaprosił mnie on do siebie na polowanie z jego ojcem, ponieważ on sam nie był jeszcze myśliwym. Jadąc na łowisko samochód przystanął na chwilę i ojciec mojego znajomego ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu zastrzelił kozła, uchylając szybę i siedząc w samochodzie nie gasząc nawet silnika (1 złamanie prawa). Następnie pojechaliśmy nad jezioro na kaczki, gdzie dostałem wraz z moim znajomym do rąk dubeltówkę, z nakazem strzelania jak kaczki usiądą na wodzie (2 - wręczanie broni osobom bez zezwolenia, 3 - strzelanie do kaczek na wodzie). Broni nie przyjąłem bo w głowie nie mieściło mi się takie zachowanie. Na szczęście kaczki nie przyleciały. To nie koniec atrakcji, po zapadnięciu zmroku samochodem jeździliśmy po polach biorąc w reflektory zające (4 - kolejne wykroczenie). To "polowanie" również na szczęście zakończyło się fiaskiem. Nazajutrz otrzymałem zaproszenie (w ramach rekompensaty za mało owocne łowy - 1 kozioł) na strzelanie do psów i kotów na łowisku. Nie skorzystałem i czym prędzej wyjechałem. Chłopak był moim znajomym do końca studiów, ale na temat łowiectwa po tej wizycie już nie rozmawialiśmy. Kozioł oczywiście trafił do garażu bez jakiejkolwiek ewidencji, gdzie pozyskane z niego zostały tylko 2 schaby (to był już szczyt wszystkiego).
Zaraz bellegueule napisze, że mogłem wezwać policję. W ramach wyjaśnienia wtedy będąc w środowisku leśników i myśliwych, byłbym przegrany na studiach i określany jako "kapuś", do tego dochodzi niska szkodliwość społeczna i uniewinnienie oraz sytuacja, że Ci ludzie mnie gościli itp.
Teraz pojawia się pytanie, skoro nie krępowali się oni w moim towarzystwie urządzać takie polowanie, co musiało się dziać gdy byli tylko w swoim towarzystwie?
Nie generalizuje, że tak postępują wszyscy myśliwi, jednak praktycznie wszystkie moje kontakty z myśliwymi wyglądały podobnie lub gorzej (a nie są one sporadyczne, oj nie - na szczęście teraz z innej perspektywy). Tak więc trudno mi uwierzyć w bajeczki że gdzieś istnieją etyczni myśliwi, rzeczywistość jest taka że 99% myśliwych to zwykli rzeźnicy.
bellegueule - 2008-04-04, 22:48
| Cytat: |
Jadąc na łowisko samochód przystanął na chwilę i ojciec mojego znajomego ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu zastrzelił kozła, uchylając szybę i siedząc w samochodzie nie gasząc nawet silnika (1 złamanie prawa). Następnie pojechaliśmy nad jezioro na kaczki, gdzie dostałem wraz z moim znajomym do rąk dubeltówkę, z nakazem strzelania jak kaczki usiądą na wodzie (2 - wręczanie broni osobom bez zezwolenia, 3 - strzelanie do kaczek na wodzie). Broni nie przyjąłem bo w głowie nie mieściło mi się takie zachowanie. Na szczęście kaczki nie przyleciały. To nie koniec atrakcji, po zapadnięciu zmroku samochodem jeździliśmy po polach biorąc w reflektory zające (4 - kolejne wykroczenie). |
Weles, pozwól, że tego nie skomentuje... trafiłes na zwyczajnych kłusoli i tyle...
I nie wmawiaj mi, że tak postępują myśliwi, bo ja z kolei Ci nie uwierze.
GrzegorzBP - 2008-04-05, 07:00
| Weles napisał/a: | | Drapieżniki (zwłaszcza wilk i ryś) dostosowują swoja liczebność do zasobności łowiska. Prosty przelicznik, gdy mało jest zwierzyny płowej, mniej jest drapieżników. Z kolei górny pułap nie zostanie przekroczony (czyli za dużo drapieżników na dany teren) ze względu na terytorializm. |
posługujesz sie modelem populacji z jedną zmienną - niestety modele takie mają zastosowanie tylko w sytuacji populacji samoregulujących się - w praktyce tek nie jest.
wg zasady iż: "Niepohamowane rozrastanie się populacji aż do samozniszczenia jest w przyrodzie bardzo rzadkie i przeważnie ogranicza się do 'niskich' organizmów, jak bakterie. Większość istot żyjących w jakiś sposób stara się zapobiec nieuchronnemu zniszczeniu populacji przez wykorzystanie lub przekroczenie możliwości regeneracyjnych środowiska"
| Weles napisał/a: | | nie mam teraz czasu szukać źródeł |
jak zwykle - ale masz rację nie szukaj bo nie znajdziesz
| Weles napisał/a: | | Jeśli podważasz fakt utraty młodych z powodów braku pokarmu, to dlaczego obserwujemy regres tego gatunku w Polsce na terenach dużych puszcz? |
A dlaczego obserwujemy regres zająca??? co trawy zabrakło???
| Weles napisał/a: | | Pozwolę sobie przytoczyć pewną sytuację | .... itd - byłeś więc świadkiem popełnienie przestępstwa a więć i współwinnym i współodpowiedzialnym. Mówiąc kolokwialinie masz krew tych zwierząt na swoich rękach i jesteś takim samym jeśli nie gorszym od tych którzy polowali bowiem przedłożyłeś własny konformizm nad prawo i nie zareagowałeś a czekałeś na dalszy rozwoj sytuacji
|
|
|