Ssaki - Bobry - wszystko co dotyczy ich ochrony
GrzegorzBP - 2010-02-06, 22:13
| TB napisał/a: | | Jak patrze na korę, to wydaje mi sie, ze to inne drzewo |
tak też mi się wydaje że to nie topola a baobab albo palma daktylowa
Kuba 1991 - 2010-02-07, 19:36
Panowie to jest topola , gdy nie było jeszcze śniegu to bobry zaczęły już podgryzać drzewa, wcześniej swoje działania prowadziły na pobliskich osikach, lecz właściciel drzew owinął je folią.
Kuba 1991 - 2010-02-07, 19:43
| ZaP napisał/a: | | Tam dobrze by było porządek z norkami zrobić to i kaczuch byłoby o niebo więcej. |
Też tak uważam, norek amerykańskich jest tam aż nadto. Pasowałoby również przetrzebić populacje lisa na tych terenach, gdyż zagrażają one kulikowi wielkiemu, czajkom i nie tylko :/
Grigorij0 - 2010-02-16, 20:46
Witam Szanownych Forumowiczów i Miłośników Przyrody. Od dłuższego czasu czytuję forum, lecz dopiero teraz zdecydowałem się zabrać głos.
Widzę w moich okolicach że bobry powoli stają się problemem. Nie tylko ścinają drzewa. Często obgryzają korę wokół całego pnia co w ciągu roku - dwóch doprowadza do ich uschnięcia (przerwanie łyka dostarczającego substancje odżywcze do korzeni). Wokół Narwi widzę coraz więcej suchych kikutów wierzb i olszyn. Wiem ze suche drzewa wzbogacają ekosystem ale gdy brak żywych - raczej nie ma się z czego cieszyć.
Sądzę że w dawnych czasach liczebność bobrów była skutecznie redukowana przez drapieżniki. Bóbr nie należy do sprinterów na lądzie, porusza się po nim dość nieporadnie. U nas bobry tak się rozpanoszyły że w centrum Pułtuska wycinają wierzby przy kanałach. Przestały obawiać się ludzi, wychodzą daleko od brzegu. Sam obserwowałem około 300 metrowy marsz bobra niedaleko ludzkich siedzib.
Można się denerwować na ludzi niszczących bobrowe tamy, ale trzeba spojrzeć z ich perspektywy. Gdy bobry przerywają groble oddzielające stawy od rzeki lub podtapiają pola to ludzie zwyczajnie tracą pieniądze. Trud który włożyli w budowę i zarybianie, oranie, obsiewanie idzie na marne. W wielu miejscach bobry pojawiły się dopiero ostatnimi laty. Rozumiem że kiedyś mogły tam żyć, ale setki lat temu Polska wyglądała zupełnie inaczej. Pokrywały ją puszcze, w których bóbr oprócz mnogości pokarmu, miał też naturalnych wrogów. Teraz wchodzi na tereny zagospodarowane przez człowieka, który na przykład posadził sobie sad przy rzece. wystarczy jedna noc żeby bóbr obgryzł z kory kilka dorosłych drzew. Kto wytłumaczy ogrodnikowi który traci dorobek życia że powinien chronić bobry?
Trzeba tu znaleźć jakiś złoty środek, a nie oburzać się na ludzi walczących o godne życie.
Gdyby Wam na działce bóbr przewrócił kilka "dziadkowych" gruszek pewnie też nieco inaczej wyglądałoby spojrzenie niektórych z Was na ten temat. Znam okolice w których bobry wycięły większość drzew nad wodą, wierzcie mi że taka rzeka nie wygląda ładnie, a i zimorodek nie znajdzie już nad nią patyka żeby zaczaić się na zdobycz.
Tak dalece przekształciliśmy środowisko że rozród niektórych gatunków musimy niestety kontrolować. Nasze "naturalne środowisko" jest do pewnego stopnia "sztuczne". Jak na przykład łąki, które musimy chronić przed samą naturą (zarastaniem), żeby ocalały wyhodowane, chciał - nie chciał, przez człowieka roślinki i zwierzątka.
GrzegorzBP - 2010-02-16, 21:17
| Grigorij0 napisał/a: | | Sądzę że w dawnych czasach liczebność bobrów była skutecznie redukowana przez drapieżniki. |
Widzisz - problem w tym że wbrew pozorom bóbr - poza człowiekiem nigdy nie miał tak naprawdę wrogów. W wodzie zaatakowany bóbr po prostu łapie za skórę zębami i ciągnie pod wodę - topi. na lądzie jego broń stanowią zęby - bez problemu przecina nimi zarówno ścięgna jak i kości. W Suwałkach jest ekipa która zajmuje się przenoszenim bobrów w całej Polce - główny bobrowniczy na jednej ręce ma dwa palce - resztę obgryzły bobry. Kiedyś głownym ich "wrogiem" były choroby - które ze względu na zmniejszenie się populacji zanikły i dziś trudno ustalić co to było. Co do sadów - fakt uwielbiają one słodkie łyko - ale nalezy pamiętać iż są wypłacane - praktycznie na bieżąco odszkodowania. Na terenie woj. mazowieckiego jest dwóch rzeczoznawców którzy praktycznie przez caly rok szacują szkody. Niestety Skarb Państwa nie wypłaca za tzw. "utracone korzyści " czyli wypłaci Ci wartość drzewka ale nie zapłaci za jabłka które mógłbyś sprzedać i mieć z nich dochód.
Sturnus vulgaris - 2010-02-17, 09:00
Jeśli któś ma drzewka owocowe które są dla niego cenne a w okolicy są bobry to trzeba wydać ze trzy stówki i kupić gładkiej cienkiej blachy i owinąć pień drzewa do wysokości 60 cm i po problemie. I może żyć sobie bóbr i mogą rosnąć sobie drzewka owocowe. A jak mu się pokarm w okolicy skończy to się wyniesie.
Weles - 2010-02-17, 09:33
Panowie nie zapominajcie o zbawiennej roli bobra - czyli o zatrzymywaniu wody w ekosystemie co ma niebagatelne znaczenie w czasach kiedy Polska stepowieje. Więc czapki z głów i nie myśleć o głupotach, bo to mało istotne, że ktoś będzie miał mniej jabłuszek (trzeba było nie sadzić przy rzece, kanale).
TB - 2010-02-17, 09:43
Polecam przeczytać "Jak ograniczać konflikty miedzy bobrami a człowiekiem? "
Andrzej Czech ; Andrzej Jermaczek.
Książkę mozna kupić w sklepiku "Klubu Przyrodnika" za ok. 15zł...
W książce opisane są sposoby ochrony cennych drzew oraz jak obniżać poziom wody, bez potrzeby niszczenia tamy oraz sposoby ochrony grobli,nasypów itp...
Grigorij0 - 2010-02-17, 11:26
| Weles napisał/a: | | Więc czapki z głów i nie myśleć o głupotach, bo to mało istotne, że ktoś będzie miał mniej jabłuszek (trzeba było nie sadzić przy rzece, kanale). |
Baaa, w ten sposób to i o bobrach można powiedzieć - mogły do sadu nie wchodzić i kula w łeb.
Bobry oczywiście grają bardzo pozytywną rolę w srodowisku, ale jeśli jest ich tak dużo że po pewnym czasie nad małą rzeczką pozostają same kikuty drzew to chyba jednak coś jest nie tak.
Czy bóbr nie ma naturalnych wrogów? - a co z wilkami?
Mój pies kiedyś prawie utopił bobra - a nie bóbr jego. gdyby pies nie dostał porządnie kijem to byłoby o jednego osobnika mniej. Złapany za kark bóbr nie ma szans zadać przeciwnikowi ran.
Rady na temat owijania drzew, zabezpieczeń brzmią bardzo ładnie, ale dla "prostego chłopa" dużo skuteczniejsze i bardziej przemawiające do wyobraźni jest ukatrupienie skubańca. Myśli prosto, ja tu posadziłem, dbałem, chuchałem tyle lat a tu bydle przylezie i zeżre. Chronić trzeba również ludzi, jeśli o tym się zapomina to okazuje się że ludzie sami próbują to robić i to zwykle drastycznymi metodami. Nie wystarczy wyznaczyć stref ochronnych chłopu na środku pola - bo bory tam się osiedliły. Wygrodzić mu pół łąki i po problemie tak? Otóż nie! Takie działania muszą być przeprowadzane za akceptacją właściciela i w jakiś sposób rekompensowane. Kiedyś ktoś zapłacił za te grunty ciężkie, wypracowane w pocie czoła pieniądze. To jakaś lokata kapitału. Jeśli ograniczona jest użyteczność takich gruntów to ktoś na tym traci. Trochę byście się wkurzyli jakby Wam Ministerstwo Ochrony Środowiska (itd.) weszło na konto bankowe i zabrało przymusowo 20% - np. na ochronę kraski. Chce sobie postawić osiedle na środku pola - wolno mi jeśli żadne prawo tego nie zabrania. Jeśli zabroni - to realnie straciłem pieniądze na wartości ziemi.
Taaa, te ostatnie zdania tyczą się raczej ogółu ochrony przyrody niż samych boberków.
I żeby była jasność - sam staram się chronić przyrodę, ale nie chciałbym żeby działo się to kosztem ludzi.
ZaP - 2010-02-17, 17:01
po co blacha ?? wystarczy owinac zwyklym workiem nawet plastikowa siatka za grosze zapobiegnie jego działaniom - nie ważne co jest na pniu, jeśli coś tam jest bóbr pnia nie ruszy...
ZaP
Basior - 2010-02-17, 18:35
| Cytat: | I żeby była jasność - sam staram się chronić przyrodę, ale nie chciałbym żeby działo się to kosztem ludzi.
| i tak się wielu stara robic, np.:
http://www.wwfpl.panda.or...rezencie-od-WWF
Grigorij0 - 2010-02-18, 22:32
Czytałem trochę na temat ochrony drzew.
Podobno można stosować farbę z piaskiem - nieskuteczne.
Lepszą metodą jest owinięcie pnia do wysokości 1m siatką o oczkach 10x10cm. Trzeba siatkę przymocować aby bober jej nie podniósł swoim wścibskim nosem.
Swoją drogą widzieliście kiedyś czaszkę bobra?
Jego zęby z zewnątrz wydają się duże jednak w czaszce schowane są na bardzo duużej długości.
Jeśli mi się uda ją znaleźć to wrzucę fotkę.
Sturnus vulgaris - 2010-02-19, 10:05
GrigorijO.
Gorzej będzie jak któregoś pięknego dnia twój piesek niez dąży złapać bobra za kark i straci przednie kończyny. Radze ci, dla dobra twojego pieska nie dopuszczaj do takich sytuacji, bóbr jest bardzo silnym zwierzęciem i potrafi robić użytek ze swoich małych ząbków. Nasłuchałem się troszkę od hodowców ryb o psach które trzeba było usypiać po tym jak to starały się bobry ze stawów przepędzić.
Jak już wcześniej napisał Weles. Bobry są bardzo pożytecznymi stworzeniami. Ich mała retencja może być zbawieniem dla wielu polskich regionów. zamiast na nie narzekać powinniśmy się zastanowić się jak wykorzystać ich działania hydrotechniczne. Może warto w tych miejscach wprowadzać użytki zielone, łąki a nie sadzić sady owocowe na skraju cieków wodnych. zastanawia mnie jeszcze jedno. Nie słyszałem żeby bobry jakoś wybitnie przeszkadzały np mieszkańcom biebrzańskiego parku narodowego i okolic. Brak wałów na rzece, brak problemów. Co do zmniejszenia się wartości ziemi zalanej przez bobry. Wierzcie mi za lat kilkadziesiąt grunt zasobny w wodę będzie wart majątek.
Ręce opadają jak ktoś przeżywa że bóbr wygryzł jakieś tam drzewo. Jak człowiek wycina w ciągu roku miliardy drzew to jest dobrze. Chciałbym żeby tylko bobry ścinały drzewa. Zapewne wieki temu bobry były nieocenione dawały szanse na chociaż niewielkie tereny otwarte w porośniętej lasami europie.
GrzegorzBP - 2010-02-19, 22:13
| Sturnus vulgaris napisał/a: | | Nie słyszałem żeby bobry jakoś wybitnie przeszkadzały np mieszkańcom biebrzańskiego parku narodowego i okolic. |
e.... nie uprawiaj hipokryzji po pierwsze to PN, po drugie jakie tam jest zaludnienie, po trzecie bobrów wcale nie ma tam tak dużo. Znacznie więcej ich znajdziesz wokół Warszawy
| Sturnus vulgaris napisał/a: | | a nie sadzić sady owocowe na skraju cieków wodnych. |
tylko że często sady są 200-300 m. od wody - bobry zaś po prostu przepadają za owocowymi drzewami - zwłaszcza na jesieni gdy zbierają zapasy do spiżarni na zimę - wybierz się kiedyś pod Czersk - sady są tam od czasów Królowej Bony
| Grigorij0 napisał/a: | | a co z wilkami? |
na Suwalszczyznie, Kurpiach są i wilki bobry - ni jak się to ma do siebie.
| Grigorij0 napisał/a: | | Mój pies kiedyś prawie utopił bobra - a nie bóbr jego. |
widać trafił na młodego osobnika
Weles - 2010-02-20, 11:49
| Sturnus vulgaris napisał/a: | | Nie słyszałem żeby bobry jakoś wybitnie przeszkadzały np mieszkańcom biebrzańskiego parku narodowego i okolic. |
Przeszkadzają na przytoczonej wcześniej zasadzie "ściął mi drzewko owocowe". Na szczęście autochtoni nie reagują na to zbyt emocjonalnie. Podchodzą do przyrody z większym szacunkiem (niż np. mieszkańcy P. Białowieskiej).
| GrzegorzBP napisał/a: | po trzecie bobrów wcale nie ma tam tak dużo. Znacznie więcej ich znajdziesz wokół Warszawy |
Jest dużo w prawie każdym rowie można się natknąć
Skoro rozmawiamy o bobrach chciałem przytoczyć dwie opowieści.
Dwa lata temu siedziałem z żoną niedaleko żeremia w podmokłym olsie. Siedzieliśmy nieruchomo i obserwowaliśmy bobry, które buszowały po rozlewisku. Jeden z nich wyszedł obok nas i nie zwracając na nas uwagi podgryzał gałęzie i przechadzał się w odległości 20 cm! od nóg. Zapewne nas nie widział, ale że nie wyczuł lub nie usłyszał oddechów? Trochę obawialiśmy się, że w przypadku, gdy nas odkryje może przyatakować zębami, jednak na szczęście nie zwracał na nas uwagi.
Z kolei rok temu w pobliżu miejsca opisanego wcześniej jest drugie żeremie (pewnie rodzina się przeniosła). Zaobserwowałem tam, że w jednym żeremiu mieszka rodzina bobrów i wydr. Wyjścia z żeremia mają po dwóch przeciwległych stronach. Czytałem, że wydry mogą atakować młode bobry, jednak jak widać tutaj żyły w dobrej komitywie. Zobaczymy jak będzie w tym roku.
|
|
|