 |
Forum Przyrodnicze "BOCIAN"
Wszystko związane z przyrodą
|
Przesunięty przez: Basior 2014-02-10, 02:07 |
chrząszcze nekrofilne - nekrofile, nekrofagi |
| Autor |
Wiadomość |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-03, 08:14 chrząszcze nekrofilne - nekrofile, nekrofagi
|
|
|
Witam
Poruszę ten temat i tutaj (obok innego forum) gdyż i tutaj mamy swoich Specy.
Opiekowałem się szanownymi zwłokami sarny na łące nieopodal ukraińskiej granicy i były na nich Silphy, lecz ani jednego Nicrophorus'a. Liczyłem właśnie na nie (niekoniecznie pospolitusy), tudzież na inne nekrofilne gatunki.
I tu mam pytanie do ludzi obeznanych z tematem. Otóż czy istnieje jakaś kolejność w zasiedlaniu truposzczaka chrząszczami? Czy np. "soczysty" trup ma swoich stołowiczów, poobgryzany i podsychający swoich, zaś pozostała skóra i kościotrup swoich amatorów? No i czy wielkość padła również ma swoje preferencje co do składu konsumentów, ot np. kret i sarna?
Mazep |
|
|
|
 |
Wujek Adam
SE-TP"B"

Posty: 908 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-05-03, 14:19
|
|
|
Temat tyleż ciekawy, co z deczka obrzydliwy.
Nigdy specjalnie nie zajmowałem się nekrofagami, ale z tego co wiem, to jest tak, jak piszesz:
świeża padlina ma swoich zaprzysięgłych zwolenników, a wyschnięte trupki zasiedla już ktoś inny - np. modzelatki czyli Troxy.
Podobnie rzecz ma się z "rozmiarówką". Duże zwłoki preferują nieco inne gatunki niż drobne zdechlątka, choć zapewne zdarzają się owady mniej wybredne, jak np. Necrophorus vespilloides, którego widywałem tak na martwym dziku, jak i na padłym krecie.
Generalnie wydaje się jednak, że gatunki większe, z rodzaju Necrodes czy największe Necrophorusy będą poszukiwały obfitszej bazy pokarmowo-rozwojowej dla swych larw, choć jednak niekoniecznie, bo taki Necrophorus investigator właził tłumnie w entomologiczne pułapki, w których silnie woniały przypadkowo złapane i zdechłe myszy.
Poniżej kilka tematycznych fotek.
Kto się brzydzi - niech się w nie nie wpatruje!
Padlina_01.jpg Krecik i jego "życie po życiu". |
 |
| Plik ściągnięto 371 raz(y) 196,36 KB |
Padlina_02.jpg Padlinka "ogolona" do białej kości. |
 |
| Plik ściągnięto 330 raz(y) 166 KB |
Padlina_03.jpg Wyschnięty, strupieszały żabi zewłok też znajdzie swych owadzich amatorów. |
 |
| Plik ściągnięto 352 raz(y) 229,05 KB |
|
_________________ Wiadomo, Sekcja Entomo...
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-03, 15:35
|
|
|
dzięki za odzew. Temat i mało smakowity, ale to też chrząszcze a jakie ładne ! Przecie rodzaj Nicrophorus jest naprawdę urodziwy. W faunie krajowej to mało jest tak kolorowych i kontrastowych robaków. Tylko cholerniki potrafią dłuuuugo capieć, oj długo. A Histeridae, Dermestidae, Staphylinidae, wspomniane Troxy i cholera wie co jeszcze......no właśnie - A CO JESZCZE? Kto zna szczegóły "drugiego życia", jak to Adam ujął na fotce krecika, zwierków rozmaitych?
Mazep |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-03, 21:23
|
|
|
temat na sąsiednim forum się rozkręca. Fajny link podesłał tam Łukasz M. http://diptera.info/forum/attachments/123_3.jpg Jeszczem nie widział tak obpułapkowanego mięska. Dobry pomysł na skuteczne łapanie nekrofagów. Tylko jeszcze padło proponowałbym przybić solidnym kołkiem (niekoniecznie osikowym do gleby, co by go coś nie porwało.
Mazep |
|
|
|
 |
Wujek Adam
SE-TP"B"

Posty: 908 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-05-04, 03:09
|
|
|
Uuuups, bleeeee, ehhhhh, feeeee!
(To o zlinkowenej przez Ciebie fotce.)
Nooo, oczywiście to też jest entomologia i poważne badania ciekawego tematu ale... powiedzmy, że dla prawdziwych, twardych pasjonatów.
I skoro już o tym mowa:
1. Wcale nie musi to być przecież pułpkowy, autentyczny trup! Bo można go zastąpić kawałkiem mięsa.
No wiem, mięso to też w sumie trup, ale... no dobra, zostawmy to!
2. Przeważająca rzesza trupolubów, to owady dobrze latające. Nie jestem więc pewien, czy w ich przypadku obiektywnie sprawdzą się pułapki Barbera o klasycznym kształcie? |
_________________ Wiadomo, Sekcja Entomo...
 |
|
|
|
 |
jaho
Posty: 288 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-05-04, 12:56
|
|
|
Podaj Jacku maila, to prześlę Ci pedeefa, który miejmy nadzieję choć w cześci odpowie na Twoje pytanie. Opracowanie jest naszego kolegi Mateusza o tytule "Sukcesja chrząszczy nekrofilnych" znane też pod nazwą "Drugie życie kurczaka" . |
_________________
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-04, 13:56
|
|
|
a mam, mam tę pracę. Mateusz malowniczo leży tam przy truposzczaku kurzym. Ładne to takie i romantyczne. Dzięki za chęci. A adres to mazepus1@gmail.com .....może się do czego innego i przyda.
Swoją drogą - co się dzieje z Mateuszem. Nigdzie Go nie ma, na żadnym z forumów ??!!
Mazep |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-05, 08:59
|
|
|
| Wujek Adam napisał/a: | | Przeważająca rzesza trupolubów, to owady dobrze latające. Nie jestem więc pewien, czy w ich przypadku obiektywnie sprawdzą się pułapki Barbera o klasycznym kształcie? |
to fakt. Forumowicz z sąsiedniego forum opisał pewien sposób, w którym bierze poprawkę na wspomnianą przez Adama cechę. Otóż wiesza w wiaderku (może być małe, np. po spożytych śledziach kawałek kurczaka. Nijaki zwierz tego nie porwie, a i nalatujące trupojadki spokojnie mogą lądować na wabiku. W wiaderku są dziurki odpływowe dla deszczu, ziemia na spodzie, bo robaki lubią kopać i czy to się sprawdza.....? Nie wiem, ale spróbować warto, choćby ze zwględu na nader częstą stratę mięsa, porywanego z ziemi przez różne leśne zwierki. |
|
|
|
 |
Wujek Adam
SE-TP"B"

Posty: 908 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-05-14, 13:25
|
|
|
I to jest już jakiś konkretny pomysł!
Poza tym można pomyśleć o jakimś płynie utrwalająco-usypiającym nalanym do pułapek, uniemożliwiającym ucieczkę wpadającym owadom.
Może to być np. rozcieńczony glikol, który nie powinien swym zapachem zdominować, ani specjalnie zakłócić woni wabiącej nekrofile. |
_________________ Wiadomo, Sekcja Entomo...
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-14, 17:31
|
|
|
glikol mniej więcej 1 do 5 spokojnie wystarczy. A co do zagłuszania woni.....Adam, czy cokolwiek jest w stanie zakłócić smród padła ? Czy kiedykolwiek leżałeś sobie koło "żyjącego już drugim życiem" jakiegoś psa czy kota dłubiąc sobie swawolnie w poszukiwaniu robalków |
|
|
|
 |
Wujek Adam
SE-TP"B"

Posty: 908 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-05-15, 15:00
|
|
|
Co prawda - to prawda!
Bo zaiste woń padliny jest wyjątkowo trudna do zagłuszenia...!
Można pomyśleć jeszcze o jakimś zadaszeniu pułapki (z daszkiem nieco oddalonym od brzegu pojemnika, aby owady mogły się bez kłopotu dostać do jej wnętrza), coby do niej nie napadało i abyśmy niechcący nie uzyskali akwarium. |
_________________ Wiadomo, Sekcja Entomo...
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-15, 16:40
|
|
|
daszek robię z tacek styropianowych kupowanych w sklepie z opakowaniami i naczyniami jednorazowymi. Do tego farba w spreju - czarna, matowa co by w oczy się nie rzucało. Wsparty na patykach taki baldachim zdaje egzamin.
Mazep |
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-05-16, 07:37
|
|
|
Zabiorę i ja głos w dyskusji. Nie tak dawno opiekowałem sie zwłokami świni wyrzuconymi przez niegodziwego rolnika do lasu. Zauważyłem i ja dziwna zależność iż im większy truposzczak tym mniej dużych gatunków. największe ilości Nicrophorusów łapało sie do barberówek i sporo tez wyciągałem z pułapek na korniki. Tak jakby woń truchła owadziego i ew. mysiego był bardziej apetyczny niz wielkiego ssaka. tutaj wszystki ,,literaturowe" doniesienia mozna sobie w buty wsadzić. Otóż właśnie niejednokrotnie z nadzieja w oczach podnosiłem patykami truchełka lisów, piesków, sarenek w nadziei upolowania jakiegos godnego gatunku jak np. N.germanicus a tu bęc czyli nic. Natomiast w bardzo mądrej książce która nabyłem za dewizy METHODS FOR CATCHING BEETLES By Carlos Aguilar Julio, wyczytałem, że dobre efekty daje zawieszenie na drzewie pojemników z padlinką, byle porobić dziuraski w dnie i wsadzić np. mysie truchełko. Unikamy wtedy kilku niebezpieczeństw :
wyjadających wszystko jaszczurek (widziałem an własne oczy), żab, potopionych stworzeń maści wszelakiej w tym drobnych ssaków. To rzeczywiście koncepcja bardzo słuszna, nie łapiemy wtedy co prawda Carabidków ale unikamy wytworzenia zjawiska ,,zupy barberówkowej" błota, wody, etc. Koncepcja do sprawdzenia. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-16, 11:12
|
|
|
Germanicus'y łapałem onegdaj na Wołyniu w.....porzuconej w rowie butelce po napuju do której wlazła i była wyzionęła ducha właśnie jaszczurka. To była już zupka gadzia, jeno po skórze dało sie poznać treść zupki i w tym pływały sobie germanicus'y i niepamiętne jakieś plamiaste grabarze. Jedno co pamiętam dokładnie, to wielkość tychże germanicus'ów - były serdecznie wypasione. Oj, niejeden tedy entomokoleś się ucieszył z tychże, niejeden.
Wspomniany przez Przemka model z wiszącą pułapką też jest dobry. Do wiaderka przyklejamy jeszcze widoczną karteczkę o treści np "badania naukowe - proszę nie niszczyć. Uniwersytet Jakiśtam. Uwaga - substancja trująca". Tego ostatniego nie trzeba w tym przypadku pisać, bo smród każdego zniechęci przed spożyciem zawartości. Takie ostrzeżenie sprawdza się w barberówkach z glikolem.
No i na koniec potwierdzam obserwacje Przemka co do wzajemnych stosunków wielkościowo-trupowo - gatunkowym. Fakt - mniejsze trupki wabią te bardziej okazowe stwory. Onegdaj nacisnąwszy trepkiem wzdętego kretka wycisnąłem z niego stado plamiastych grabarzy. Skasowałem całą ścieżkę w Bieszczadach na odcinku wieeeeeelu metrów. Ludzie jakoś tak się dziwnie krzywili.....coś dłuuuugo śmierdziało .
Mazep |
|
|
|
 |
Wujek Adam
SE-TP"B"

Posty: 908 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-05-17, 01:55
|
|
|
Hm, a ja pamiętam taką historię:
Działo się to chyba z 5 lat temu, na przełomie czerwca i lipca, w upalne bułgarskie popołudnie, nieopodal miejscowości Rosen, a górach Pirin, gdzieś przy granicy z Grecją i Macedonią.
Przeglądając kwitnące maliny (czy tam inne jeżyny) od jakiegoś czasu podejrzewaliśmy w pobliżu obecność jakiegoś padła, którego woń co i rusz docierała do nas z wiatrem. Po jakimś czasie okazało się, że na pochyłości stoku za zakrzaczeniami leży... martwy koń. Leży, i tak potwornie capi, że jedynie Wujek Kryzys, jako weterynarz i parazytolog obeznany z wszelakimi zoologicznymi smrodami, dał radę zbliżyć się w jego kierunku. Jednak i on dotarł na odległość ok. 3 metrów od zwłok i nie przemógł się aby uczynić krok dalej! Przeokropny smród wyciskał z oczu łzy, powodował mdłości i zawroty głowy i mimo, że wg kryzysowej relacji biegały po cielsku konia przeogromne grabarze w liczbie mnogiej, nikt z nas nie połakomił się na bliższe przyjrzenie się im z bliska, nie mówiąc już o próbach odłowu.
A zapewne były to co najmniej gemanicusy, a możliwe że i satanusy, ale cóż - nigdy się tego nie dowiemy... |
_________________ Wiadomo, Sekcja Entomo...
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
phpBB by
przemo
| |
|