Forum Przyrodnicze "BOCIAN"
Wszystko związane z przyrodą

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Pupile
Autor Wiadomość
lord haos 
Zbychu


Posty: 662
Skąd: Warszawa
  Wysłany: 2007-02-06, 16:35   Pupile

Nie ma jeszcze tematu o naszych, że tak z angielska napiszę pet-animals. Dlatego zakładam go. Mam nadzieje, że będzie miał poczytność. Proponuję tu chwalić się swoimi przyjaciółmi, niezależnie od ilości kończyn i budowy aparatu gębowego. Ich fotki i historyjki z nimi związane niejednego forumowicza pewnie zainteresują. Dlatego do dzieła...
_________________
Nic nie przeraża weterynarza!
 
     
Beata 
Gorzów n/Wartą


Posty: 1799
Skąd: Gorzów n/Wartą
Wysłany: 2007-02-06, 18:48   

mój pies :green:
Bigos trafił do nas z giełdy samochodowej - z powodu "wymieszania ras" otrzymał właśnie takie wymieszane kulinarne imię oraz nazwę rasy: landsberdzki nizinny średni :razz:
jest z nami od 11 kwietnia 1999r.


mój niestety były kot:
Córka znalazła kota w lipcu 3 lata temu ; ktoś wyrzucił go do ...śmietnika, był chory - miał świerzb koci w uszach, przepuklinę pępkową i był bardzo zabiedzony. Ostro zabraliśmy się do pielęgnacji...
pierwsze spotkanie z Bigosem

miska cokolwiek za duża

tu najbezpieczniej:

fotel psa najwygodniejszy:

jestem... bogiem!

Żurek zginął zabity przez kierowcę-wariata 3 maja 2 lata temu, przed własną osobistą furtką do domu.
Nie dane mu było pożyc dłużej, jedyne co nas pociesza stale , to to , że daliśmy mu dom, szkoda tylko, że na tak krótko....
Żurek był najcudowniejszym, najdelikatniejszym kotem jakiego spotkałam w swoim życiu ( a było ich nie mało); kochał nas i na każdym kroku dziękował za to, że jest z nami.... A ile "opowiadał"- pyszczek mu się nie zamykał... Wytrzymywał nawet codzienną toaletę uszu - miał bardzo chore - koci świerzb - długie i uciążliwe leczenie, ale wytrzymał i potem był zdrowy. Przeszedł operację przepukliny - też dzielnie wszystko znosił. I niestety, kretyn jakiś, na osiedlowej ulicy, gdzie jest ograniczenie do 30km/h, jechał tak szybko, że kot nie miał szans na ucieczkę. Sąsiedzi to widzieli... Do tej pory nie mogę odżałować :cry:

i oczywiście kot indywidualista - Funio trafił do nas w sierpniu 1996r. - ludzie szukali dla niego domu i "dobrych rąk" ; jak go zobaczyłam pierwszy raz , miał jeszcze błękitne oczy - koci niemowlak. Od razu go zabrałam , przegonił wszystkie kocury z okolicy, pozwolił jedynie zostać Żurkowi. Jest uosobieniem 100% kociej tajemnicy - niektóre osoby tylko toleruje... Jak trzeba mu udzielić pomocy medycznej pozwala tylko mi się opatrzyć... Wspaniały kocur :green:
na dole Funio, u góry Żurek:

nie odbieram telefonów:

woda to jest to, co tygryski lubią najbardziej:


przed przybyciem Bigosa do naszego domu, miałam jamnika (czarnego podpalanego), który niestety odszedł . Postanowiliśmy z mężem wziąć do domu psa albo ze schroniska albo znalezionego - takiego, któremu będziemy mogli pomóc. W schronisku akurat były "zasiedziałe" psy, które uciekały od nowych właścicieli, bo wolały wracać do gromady. Pojechaliśmy więc na giełde samochodową , gdzie ludzie handlują czym się da - psami, kotami, dywanami,majtkami,pomadkami,rowerami itd.
Jakos szczęście nam nie dopisywało, dopiero za trzecim razem mąż "znalazł" w kartonie psiutka o jakiego nam chodziło. Bigos jest "moim psem" , owszem słucha pozostałych członków rodziny, ale w jego oczach to ja jestem tą Alfą - zupełnie go zdominowałam. Czasami jest to uciążliwe, bo łazi za mną krok w krok i mąż się śmieje, że nie musi za bardzo mnie szukać, bo jak widzi pod jakimi drzwiami pies leży, to już wie , że jestem w środku
Bigos to niezły aktor - doskonale wie w czyim towarzystwie może dokazywać, a w czyim ma być ułożonym i dostojnym psem. Nieraz nas zaskakuje - kominiarzy też :green:
potrafi całą sierść postawić jak irokeza - wygląda wtedy okropnie - jak hiena; sama jak pierwszy raz zobaczyłam takie przedstawienie, poczułam przed nim respekt. Ale w stosunku do domowników nigdy nie pozwolił sobie na takie zachowanie.
O jego rasie mówimy - landzberski nizinny ( Gorzów przed wojna nazywał się Landzberg). Kochał bardzo Żurka... i długo na niego czekał.... aż się pogodził ze zniknięciem przyjaciela. Jest kochany...
oczywiście jest cała masa zabawnych, tragicznych,dramatycznych i ciekawych historii związanych z moimi zwierzakami, ale nie będę Was już zanudzać :razz:
_________________
PTASIE POGOTOWIE POMOC
 
 
     
Accipiter 
Dreptak bagienny


Posty: 2405
Skąd: Gierałcice(Opolskie)
Wysłany: 2007-02-06, 21:03   

Domowych pupili to mam sporo, ale narazie opiszę dwójkę
Kaja- to suka owczarka niemieckiego (ale nie jest to pies z rodowodem), dowiedzieliśmy się o niej z ogłoszenia z gazety. Jest już nami jakieś 3 lata.
Taki pies przyda się na gospodarstwie, jest bardzo czujna ale nie radziłbym nikomu zbyt blisko do niej podchodzić, nawet gdy siedzi w kojcu :wink:
Zwykle na wieczór wypuszczamy ją (. i jej współlokatora o którym napiszę za chwilkę), ażeby nacieszyła się wolnością :) . Nie mam jej fotek gdy była jeszcze mała, więc wrzucę te najświerzsze.




..no a teraz kilka słów o jej współlokatorze.
Wabi się Tobi (to chyba z jakiegoś filmu- ale nie pamiętam jakiego :???: )
znalazł się u nas równierz z tego samego ogłoszenia. Jest rok młodszy od Kaji.
Czasem natura tworzy naprawdę dziwne rzeczy :wink: i jedną z nich jest właśnie ten pies. Czasami myślę, że to jakiś wybryk. Nie ma dnia, żeby nie posmiać się z jego zachowania :smile: np: kiedy dostanie pełny garczek wody (miska jest dla niego za mała :lol: ) to najpierw moczy w nim jedną łapę, potem drugą i tak w koło Macieju- dopiero po jakimś czasie pije tą wodę :roll:
Obecnie częsciej wołamy na niego "Bach-bach", a to przez jego dziwne szczekanie kiedy był jeszcze młody :lol:
Najlepsze jest kiedy przychodzi zima- wtedy wkłada całą mordę w śnieg i.. ryje niczym dzika świnia.







I kilka fotek z obydwoma psiakami:


Czasami dochodzi między nimi do sprzeczki.. jak to w małżeństwie :razz: i zazwyczaj Tobi ustępuje swojej wybrance. Ale jak jest im naprawdę zimo to idą razem do budy, choć częściej jest tak, że mimo wiatru, sniegu, mrozu czy deszczu- Tobi zazwyczaj siedzi na środku kocja i moknie zamiast się schować przynajmniej pod daszek. Ale jemu zresztą prawie cały czas jest gorąco :)
..i to narazie tyle :)

mam jeszcze dodatkowo 2 koty (kocura Filipa i kotkę.. bez imienia) oraz 3 kundle i 1 niby-pekińczyka. Ale o nich napiszę innym razem. :)
_________________
Paweł Wójcik

* http://pawelwojcik-fotoprzyroda.flog.pl/
 
 
     
Beata 
Gorzów n/Wartą


Posty: 1799
Skąd: Gorzów n/Wartą
Wysłany: 2007-02-06, 22:19   

Accipiter, psy kapitalne :grin: masz świetne warunki do trzymania dużych psów; fajnie wyglądają jak hasają w śniegu :wink:


lord haos, a teraz czekamy na Twoje opowieści :!: :wink:
_________________
PTASIE POGOTOWIE POMOC
 
 
     
lord haos 
Zbychu


Posty: 662
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-02-07, 23:34   

Cytat:
lord haos, a teraz czekamy na Twoje opowieści
Już niedługo. Na razie napiszę tylko, że jestem w posiadaniu psa (Foxa), 2 kanarków, żółwia stepowego i ślimaka.
_________________
Nic nie przeraża weterynarza!
 
     
irbis 


Posty: 612
Wysłany: 2007-02-07, 23:56   

Tak tak Lordzie Haosie czekamy, czekamy :smile:
Piękne zwierzątka Beato i Accipiterze!!!
Moje czarne zwierzę juz znacie z tematu ssak ulubieniec(wspomniałam coś tam o arcydziele czy ósmym cudzie swiata :smile: ). Czarna jest z nami już osiem lat, jest typowym podrzutkiem(ktos ją wyrzucił, znalazła i przyniosła-czytaj:podrzuciła ją nam znajoma). Zdaje się, że z miasta Łodzi nie pochodzi, ale kto ją tam wie...
Na wsi porzuca miejskie nawyki, staje się po części dzikim kotem, fascynuje się owadami nie tylko latającymi(pewnego dnia byłam pewna, że ,,pilnuje wypatrzonej myszy, tymczasem okazało się, że jej uwagą zawładnęła zupełnie ogromna włochata gąsienica niedźwiedziówki...). Może się nada do Sekcji Entomo?
Na wsi mamy tzw. dochodzącego na posiłki psa sąsiadów, jest to tzw.wilko-lis...-Reksio

Renio-wilko-lis.jpg
Plik ściągnięto 20689 raz(y) 10,3 KB

kosmita.jpg
Plik ściągnięto 20689 raz(y) 3,07 KB

kut.jpg
Plik ściągnięto 20689 raz(y) 8,3 KB

czarna.jpg
Plik ściągnięto 20689 raz(y) 8,31 KB

 
     
Stokrotka 

Posty: 119
Wysłany: 2007-02-08, 07:23   

Śliczne pupile:-)
szczególnie pisiaki:-)
cudne:-)
_________________
Przepraszam za błędy.
"Szczęście jest w dążeniu a nie w posiadaniu.To co zdobyte, należy już do przeszłości, a ja chcę iść ciągle naprzód.Wierzę,że jest to mozliwe./Anna Czerwieńska/
2/3.11.2005 pokochałam Babia i góry!
8.11.2006 pokochałam Tatry!
 
     
irbis 


Posty: 612
Wysłany: 2007-02-08, 23:36   

Zapomniałam o jeszcze jednej pięknocie, z którą od czasu do czasu mam do czynienia. Koteczka szylkretowa mojej mamy wg mnie ma ADHD i z tego powodu jest zmorą mojej czarnej spokojnej dojrzałej koci. Pstrokata nawet w głowie ma pstrokato.
Dołączam jeszcze parę fotek w/w cudów świata :smile:

pstokata.jpg
Plik ściągnięto 20638 raz(y) 15,4 KB

wilko-lis.jpg
Plik ściągnięto 20638 raz(y) 9,74 KB

na wsi nieważne są pewne niewygody.jpg
Plik ściągnięto 20638 raz(y) 11,06 KB

 
     
Accipiter 
Dreptak bagienny


Posty: 2405
Skąd: Gierałcice(Opolskie)
Wysłany: 2007-02-09, 08:55   

A ja pokrótce opiszę jeszcze kolejnych lokatorów, na których codziennie napotykam :smile:

Pipek- to chyba najwierniejszy pies jakiego miałem. Ma już około 9 lat a mimo to takiego czujnego pieska to jeszcze nie widziałem. Jeśli widzi, że ktoś z domowników idzie na spacer, to Pipek podbiega do bramki i drapie ją ile wlezie, żeby tylko wziąć go ze sobą.


...zdarza się, że śpi na siedząco :lol:


Kolejny urwis to Misiek. Pochodzi z tego samego miotu co Pipek- a więc bracia :razz:
Ten pies jest jednak trochę .."poważny" i fałszywy. Czasem podejdzie koło nogi i wybałuszy te oczy, żeby tylko go pogłaskać :smile:


Pipek i Misiek to takie "papużki nierozłączki"- kłócą się jedynie przy jedzeniu albo.. w momencie, kiedy któraś z suk ma cieczkę. Ale wtedy dochodzi do ostrych i krwawych walk, z których o dziwo wychodzą cało :razz:

Kolejnym lokatorem jest Lucky (czyt. Laki)- to imię z filmu o 101 dalmatyńczykach- siostra się uparła. Ten piesek urodził się na wiosnę zeszłego roku. Jeden wielki dręczyciel drobiu i kotów. Potrafi każdego kota przeciągnąć przez pół podwórka. To taki mały złoczyńca...
...który uwielbia zabawę :wink:


...a tutaj w trakcie pościgu za kotem :roll:

...zdarza się, że i swojego nie poznaje i drze mordę ile wlezie :wink:





_________________
Paweł Wójcik

* http://pawelwojcik-fotoprzyroda.flog.pl/
 
 
     
Stokrotka 

Posty: 119
Wysłany: 2007-02-09, 18:41   

ale kochane!ja kiedys dodam swoje ale ja bede miala czas..:-)
_________________
Przepraszam za błędy.
"Szczęście jest w dążeniu a nie w posiadaniu.To co zdobyte, należy już do przeszłości, a ja chcę iść ciągle naprzód.Wierzę,że jest to mozliwe./Anna Czerwieńska/
2/3.11.2005 pokochałam Babia i góry!
8.11.2006 pokochałam Tatry!
 
     
Robert M. 


Posty: 304
Skąd: Opole / Branice
Wysłany: 2007-02-12, 20:15   

To ja przedstawiam wam mojego pupila. Na imie mu Maksymilian :) Jest z nami juz od trzech lat. Jest to kot można powiedzieć "przemycony" ponieważ pochodzi on z Czech przywieziony do polski w wiklinowym koszyku na rowerze przez znajomą Czeszke:wink: Na poczatku miał małe problemy ze zrozumieniem Polskiego ale szybko nauczył się reagować na zwroty w jezyku polskim :)
Starczy tej histroii oto jego zdjęcia kiepskiej jakości bo robione telefonem.
Nie wiem dlaczego ale po wrzucenia na serwer jeszcze bardziej straciły na jakości, ale coś widać:)



I mam takie pytanie co do tego pupila. Jak każdy kotek lubi drapać przyniosłem mu klocek brzozowy, ale on nie chce go drapać. Czym go posmarować żeby chciał w go drapać? Czy wystarczy kocia mięta czy jest jakiś specyfik do kupienia w sklepach?
Pozdrawiam Robert M.
 
 
     
irbis 


Posty: 612
Wysłany: 2007-02-12, 21:43   

:grin: dobrze odżywiony ten czeskiego pochodzenia kocio :smile:
Co do pieńka to może to wymaga czasu? U mnie pieniek jest używany, choć najpierw musieliśmy go pozbawić kory( jak miał korę to czarny zwierz nie chciał drapać) i teraz kot, jak ma nerwa, to idzie się wyładować na drewienku :grin:
 
     
irbis 


Posty: 612
Wysłany: 2007-02-12, 22:12   

Accipiter napisał/a:
Czasem podejdzie koło nogi i wybałuszy te oczy, żeby tylko go pogłaskać

Znamy te sztuczki :green:
Mowa ciała naszych pupili jest dla nas wszystkich zrozumiała, np. kot tylko,,przypadkiem,, przechodził i ,, przypadkiem ,,zatrzymał się akuratnie tak, że nic tylko go brać na ręce. Albo ten alfabet Morsa(intensywne mruganie tymi zielonymi gałami) na stołku przed lodówką...
 
     
irbis 


Posty: 612
Wysłany: 2007-02-12, 22:27   

Beata napisał/a:
łazi za mną krok w krok i mąż się śmieje, że nie musi za bardzo mnie szukać, bo jak widzi pod jakimi drzwiami pies leży, to już wie , że jestem w środku

mój kot też jest bardziej mój niż męża, częściej mnie pilnuje, ale czasem ma tak jak dziś, że to właśnie jest do męża przyklejony(nazywamy to okupacją-kot wyciągnięty na nogach swego pana lub pani)
Beata napisał/a:
O jego rasie mówimy - landzberski nizinny ( Gorzów przed wojna nazywał się Landzberg)
:green: :green: :green:
Dobrze, że nie pochodzi z miasta, które przed wojną zwało się Frankenstein(osobiście mam, mój mąż też, to miasto wpisane w dowodzie osobistym- tylko w wersji polskiej) :green: .
 
     
Wujek Kryzys 
Dobry Wujek

Posty: 1437
Skąd: Tarchomin
Wysłany: 2007-02-13, 18:13   

Znaczy się Ząbkowice Śląskie? A komu szkodziło zostawić taką historyczną, literacką nazwę? :sad:
_________________
Wiadomo, Sekcja Entomo... I nie tylko
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo