Forum Przyrodnicze "BOCIAN"
Wszystko związane z przyrodą

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
drapieznictwo kotow
Autor Wiadomość
kania ruda 


Posty: 329
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-01, 13:35   drapieznictwo kotow

Cytat:
Jakiś czas temu Brytyjskie Towarzystwo Ochrony Ssaków rozesłało właścicielom kotów ankietę "Co przyniósł kotek?". Przez pięć miesięcy mieli notować zdobycze swoich pupili. Rekordzistką i zarazem urodzoną morderczynią okazała się kotka Missy z Dorset. Lista jej ofiar zajęła aż siedem stron ankiety, tylko jednego tygodnia upolowała pięć królików, 17 ryjówek, 11 myszy i siedem ptaków.

Coraz częściej przyrodnicy zwracają uwagę na zagrożenie, jakie dla dzikiej fauny stwarzają koty domowe. Badania przeprowadzone w jednej z angielskich wsi dowiodły, że w ich paszczach ginie tam 30 proc. wróbli. Na wyspach archipelagu Kerguelen zabijają rocznie ok. 3 mln petreli (ptaków morskich). W Nowej Zelandii przyczyniły się do gwałtownego spadku liczebności pingwina żółtookiego.

Naukowcy szacują, że jeden kot rocznie może zabić co najmniej sto zwierząt.

W Polsce żyje kilka milionów kotów.

Łowią wszystko, co się rusza

- Trudno winić instynktowne zachowania łowieckie tych zwierząt - zaznacza dr Izabela Wierzbowska z Instytutu Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Problemem jest brak odpowiedzialności właścicieli, którzy pozostawiają zwierzęta bez opieki i pożywienia. Szczególnie na terenach wiejskich, gdzie koty i psy często same muszą się wyżywić, polując na dzikie zwierzęta, głównie ptaki oraz drobne ssaki - dodaje uczona.

Dr Wierzbowska przez trzy lata śledziła 16 na wpół zdziczałych kotów, które żyły na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego. Okazało się, że rewir łowiecki kocura może mierzyć prawie 1,5 km kw. Jeden z obserwowanych kotów potrafił wędrować na odległość 3 km od miejsca, gdzie odpoczywał i był czasem dokarmiany.

- Areały samców są większe niż samic, zmieniają się też w ciągu roku. Obserwowane koty były najbardziej aktywne w sezonie wiosenno-letnim, a zimą najmniej ruchliwe - opowiada dr Wierzbowska. Zwraca też uwagę, że w Ojcowskim Parku Narodowym przypada aż sześć kotów na kilometr kwadratowy! - Na pewno wpływają na populację dzikich zwierząt - zaznacza. By się przekonać, jakie zwierzęta padają ich łupem, naukowcy przebadali kocie odchody. Zebrali 104 próby. Okazało się, że dominującym składnikiem kociej diety (72 proc.) były gryzonie, a dalej owady (23 proc.) i ptaki (8 proc.).

- Wśród ich ofiar zidentyfikowaliśmy myszy leśne, myszy polne, norniki, karczowniki, sikory, dzięcioły, kuropatwy, zające, łasice, popielice, szczury, krety, żaby, zaskrońca - wymienia dr Wierzbowska. Koty zabijały też ryjówki, ale ich nie zjadały.

- Polują na wszystko, co się rusza, ale niekoniecznie zjadają. Mają bardzo silnie rozwinięty instynkt łowiecki. Nawet dokarmiane przez człowieka nie przestaną zabijać - podkreśla naukowiec. Stały się konkurencją dla dzikich drapieżników. - Łasice czy kuny mają mniejsze szanse w pojedynku z kotem dożywianym przez człowieka.

Rudy postrach rudzików

Podobne wnioski przyniosły badania pod kierunkiem dr. Krzysztofa Schmidta z Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży. Na badanym przez niego obszarze Puszczy Białowieskiej zagęszczenie kotów domowych było wielokrotnie większe niż np. kun. I mimo że 80 proc. kotów było dokarmianych, to i tak polowały. Ich łupem padało 6 proc. gryzoni i 12 proc. ptaków żyjących w zasięgu ich rewirów.

Dagny Krauze ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego od 2004 r. śledzi poczynania łowieckie kilkunastu kotów. Bada też ich dietę, analizując pozostałości w odchodach, a także zawartość żołądków zwierząt rozjechanych przez samochody. Z jej badań wynika, że koty są najbardziej łowne jesienią. - Po żniwach, kiedy najłatwiej o gryzonie - tłumaczy. Z kolei wiosną przychodzi sezon na jaszczurki i ptaki, zwłaszcza te, które gniazdują na ziemi albo w ogrodach. - Znajomy kot, Rudy, w ciągu jednego weekendu pożarł pięć młodych rudzików gnieżdżących się w roślinności przy tarasie. Grodzenie gniazda nie pomogło. Kot wymknął się nocą z domu i wybrał młode. Nazajutrz dobierał się do szpaków z budki, a potem pożarł jeszcze jaszczurkę zwinkę - opowiada badaczka.

Zimą domowe mruczki są mniej aktywne, ale też lubią zapolować. Czają się obok karmników (a jeden nawet czyhał na ptaki w środku!). Dagny Krauze: - Jednym smakują gołębie, inne chętniej zabijają i zjadają szczury. Nie da się policzyć wszystkich kocich ofiar. Najłatwiej obserwować karmiące kotki. Jeden z właścicieli opowiadał mi, że jego podopieczna regularnie przynosiła dla swoich młodych zające, zwykle kilkutygodniowe. Trzy były jednak dość spore - więc zabrał je kotce i zrobił z nich pasztet.

Jak przeszkodzić kotu w zabijaniu

* nie rozmnażać niepotrzebnie, tj. sterylizować kotki, kastrować kocury;

* ograniczyć wychodzenie z domu, zwłaszcza o zmroku;

* zawiesić na szyi dzwoneczek, który będzie ostrzegał ptaki (są też specjalne obroże emitujące co kilka sekund sygnał dźwiękowy);

* uczynić niedostępnymi budki i karmniki, otaczając pień drzewa gładką blachą.


źródło
 
     
mazur 

Posty: 148
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2007-06-02, 22:49   

Weźcie popatrzcie na komentarze. Ludzie są pewni że zabijanie wszystkiego co się rusza leży w naturze kota i nie należy tego zmieniać. :roll:
 
 
     
Wujek Kryzys 
Dobry Wujek

Posty: 1437
Skąd: Tarchomin
Wysłany: 2007-06-03, 21:43   

No to się włączę...
Otóż uważam, że kot jest gatunkiem potrzebnym i pożytecznym w lesie. Ktoś musi wyżerać te małe ptaszki, które tępią moje ukochane owady... :cool:
Ale tak w ogóle to naprawdę twierdzę iż kot nie jest szkodnikiem. Zajął miejsce wytępionego przez ludzi żbika. I bardzo dobrze!
_________________
Wiadomo, Sekcja Entomo... I nie tylko
 
     
kania ruda 


Posty: 329
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-04, 09:15   

Wujek Kryzys napisał/a:
Ale tak w ogóle to naprawdę twierdzę iż kot nie jest szkodnikiem. Zajął miejsce wytępionego przez ludzi żbika. I bardzo dobrze!


nie zgadzam sie, żbika nigdy nie bylo tyle co kota i zbikow ludzie nie dokarmiali i nie trzymali w domach
 
     
mazur 

Posty: 148
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2007-06-04, 21:44   

Wujek Kryzys napisał/a:
No to się włączę...
Otóż uważam, że kot jest gatunkiem potrzebnym i pożytecznym w lesie. Ktoś musi wyżerać te małe ptaszki, które tępią moje ukochane owady... :cool:
Ale tak w ogóle to naprawdę twierdzę iż kot nie jest szkodnikiem. Zajął miejsce wytępionego przez ludzi żbika. I bardzo dobrze!


W takim razie powinno się inwestować w ochronę naszych ptaków drapieżnych i łasicowatych a nie w koty. :wink: Nasza przyroda piękna jest, a kot nie jest jej elementem.
 
 
     
irbis 


Posty: 612
Wysłany: 2007-06-04, 22:30   

mazur napisał/a:
Nasza przyroda piękna jest, a kot nie jest jej elementem.

Zupełnie się nie zgadzam. Co innego równowaga lub jej brak, za co odpowiedzialność ponosi człowiek. A że na głupotę ludzką nie ma lekarstwa....
 
     
mazur 

Posty: 148
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2007-06-05, 19:56   

irbis napisał/a:
mazur napisał/a:
Nasza przyroda piękna jest, a kot nie jest jej elementem.

Zupełnie się nie zgadzam. Co innego równowaga lub jej brak, za co odpowiedzialność ponosi człowiek. A że na głupotę ludzką nie ma lekarstwa....


Tzn. że według Ciebie kot jest częścią naszego ekosystemu? Może powinniśmy wypuszczać zdziczałe mruczki prosto do lasu?
 
 
     
irbis 


Posty: 612
Wysłany: 2007-06-05, 22:48   

Odniosłam się do tego zdania:
mazur napisał/a:
Nasza przyroda piękna jest, a kot nie jest jej elementem

Bo uważam, że kot jest elementem przyrody, czy tego chcesz czy nie, wsiowy czy miastowy, zdziczały czy niezdziczały. Jest i nawet na nią wpływa. Że nie tak, jak byśmy wszyscy chcieli,no to tylko wina człowieka, dzięki którego beztrosce zawdzięczamy zbyt dużą liczebność tych milusińskich drapieżników i ich dziczenie. Każdy rozumny czlowiek wie, że rozmnażanie zwierząt udomowionych można i trzeba ograniczać. Ale, że rozumni są obecnie w mniejszości- no to jest, jak jest. I dlatego absurdalne są pretensje jakoby do kotów o to, ze się nadmiernie rozmnażają, ze sa drapieżnikami i są zdziczałe (biedne myszołapy za karę, że takie niegrzeczne, wykluczone poza przyrodę :???: :sad: )
mazur napisał/a:
Może powinniśmy wypuszczać zdziczałe mruczki prosto do lasu?

Czy dopiero wtedy będa elementem przyrody? Zdaje się, ze juz w tych lasach są, choć jestem pewna, że wolałyby mieć pełną miskę, dach nad głową i miłość właściciela...
 
     
green power 
ponad podziałami x 2


Posty: 819
Skąd: Radom/Kraków
Wysłany: 2007-06-06, 00:06   

problem rzeczywiście ważki i chyba trudny do rozwiązania, zwłaszcza w przypadku kotów wiejskich, które mogą swobodnie się przemieszczać i nawet jeśli właściciel o nie dba (karmi), z czym na wsiach bardzo różnie to koty i tak polują (dla przyjemności), wydaje się, że dobrym rozwiązaniem może być to:
kania ruda napisał/a:
zawiesić na szyi dzwoneczek, który będzie ostrzegał ptaki (są też specjalne obroże emitujące co kilka sekund sygnał dźwiękowy)

no a całkowicie zdziczałe, wałesajace się koty trzeba niestety, ale po prostu eliminować
_________________
Tomasz Figarski

"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu[...]" W. Koehler, 1961.
 
     
mazur 

Posty: 148
Skąd: Giżycko
Wysłany: 2007-06-06, 19:32   

irbis napisał/a:
Odniosłam się do tego zdania:
mazur napisał/a:
Nasza przyroda piękna jest, a kot nie jest jej elementem

Bo uważam, że kot jest elementem przyrody, czy tego chcesz czy nie, wsiowy czy miastowy, zdziczały czy niezdziczały. Jest i nawet na nią wpływa. Że nie tak, jak byśmy wszyscy chcieli,no to tylko wina człowieka, dzięki którego beztrosce zawdzięczamy zbyt dużą liczebność tych milusińskich drapieżników i ich dziczenie. Każdy rozumny czlowiek wie, że rozmnażanie zwierząt udomowionych można i trzeba ograniczać. Ale, że rozumni są obecnie w mniejszości- no to jest, jak jest. I dlatego absurdalne są pretensje jakoby do kotów o to, ze się nadmiernie rozmnażają, ze sa drapieżnikami i są zdziczałe (biedne myszołapy za karę, że takie niegrzeczne, wykluczone poza przyrodę :???: :sad: )
mazur napisał/a:
Może powinniśmy wypuszczać zdziczałe mruczki prosto do lasu?

Czy dopiero wtedy będa elementem przyrody? Zdaje się, ze juz w tych lasach są, choć jestem pewna, że wolałyby mieć pełną miskę, dach nad głową i miłość właściciela...


Nie jest elementem rdzennej polskiej przyrody.
O to mi chodziło.
 
 
     
Wujek Kryzys 
Dobry Wujek

Posty: 1437
Skąd: Tarchomin
Wysłany: 2007-06-09, 21:05   

Hm...
Kot to w sumie taki "trochę żbik" czyli jest elementem rdzennym przyrody naszej.
Dzikie, bure koty w lasach sie przydają. Bardziej niż nadmiernie (z winy człowieka, a właściwie z winy lobbującego pewnego producenta szczepionki przeciw wściekliźnie) rozplenione lisy.
_________________
Wiadomo, Sekcja Entomo... I nie tylko
 
     
Kalina 


Posty: 69
Skąd: Krzeszowice
Wysłany: 2007-06-10, 02:18   

green power napisał/a:
problem rzeczywiście ważki i chyba trudny do rozwiązania, zwłaszcza w przypadku kotów wiejskich, które mogą swobodnie się przemieszczać i nawet jeśli właściciel o nie dba (karmi), z czym na wsiach bardzo różnie to koty i tak polują (dla przyjemności),

w miastach kotów walęsających sie tez jest nie mniej może nawet więcej :roll: , bo łatwiej o pokarm :arrow: często można takie na śmietnikach spotkać ( takie zabawki co sie znudziły właścicielom) i niestety też na ptaki polują...
o ile sie nie myle to gmina przeznacza na sterlizacje bezdomnych kotów pewną sume...w zeszlym roku mozna bylo wysterylizowac na koszt gminy Krzeszowice 5 albo 6(nie pamiętam, ale mało) , niemniej jednak zawsze to coś...problem jeszcze jest tego rodzaju ze takie co od malego wychowywały sie bez czlowieka są na tyle dzikie, ze trudno je złapać, co by taki zabieg wykonać.
irbis napisał/a:
rozmnażanie zwierząt udomowionych można i trzeba ograniczać
oczywiście, ale myśle ze niestety tu głównym powodem, dla którego większość ludzi nie decyduje sie na zabieg serylizacji/kastracji zwierzaka jest jego cena...a jak sie okoci/oszczeni to zawsze można...utopić :evil: :sad:

a to moja wiejska kotka Franusia :wink: , co zwyczajnie pewnego jesiennego dnia pojawiła sie na podwórku mojego dziadka...i tak już została...
swoją drogą to mialam nadzieje ze spokornieje troche po sterylizacji, ale jako ze za ptaszkami dalej sie oglądała, to zakupiliśmy jej dzwoneczek...teraz jaskółki co sie w stajni uścieliły są bezpieczne :smile:

a wygląda tak niewinnie.JPG
Plik ściągnięto 12194 raz(y) 184,16 KB

 
 
     
irbis 


Posty: 612
Wysłany: 2007-06-10, 23:00   

Własnie wróciliśmy ze wsi. Koty dość liczne u mojej sąsiadki muszą sobie radzić z głodem same. Kotka karmiąca kocięta-skóra i kości, aż żałość ogarniała przy glaskaniu :sad: Na wsi znaczna (większa?)część mieszkańców uważa, że kot ma się wyżywić sam(myszami), z resztą pies- również. No to radzą sobie lepiej lub gorzej...
I tak nadal upieram się przy winie człowieka, a zwierzętom można współczuć i pomagać, bo nie wszystkie mają szansę być tak szczęśliwe jak kocia Franusia
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo