|
Pełzacz |
| Autor |
Wiadomość |
Ania B.

Posty: 527 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2007-10-25, 09:11 Pełzacz
|
|
|
U mnie w pracy na magazynie od wczoraj przesiaduje pełzacz ogrodowy (chyba).
Nie sposób go wygonić. Drzwi przez cały dzień otwarte, a on tylko lata wzdłuż i nie chce obnizyć lotu do granicy bramy. I co z nim zrobić? Może w końcu sam wyleci...
Latem był taki sam numer z dymówką, dwa dni szybowała pod sufitem i też nie szło jej wygonić. |
|
|
|
 |
wieslawbaginski
Posty: 1088 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: 2007-10-25, 09:59 Re: Pełzacz
|
|
|
| Ania B. napisał/a: | U mnie w pracy na magazynie od wczoraj przesiaduje pełzacz ogrodowy (chyba).
Nie sposób go wygonić. Drzwi przez cały dzień otwarte, a on tylko lata wzdłuż i nie chce obnizyć lotu |
Pień postawić w pobliżu drzwi i jak pełzacz będzie nisko, to go pogonić . A poważniej, nie
ma w Warszawie żadnego obrączkarza co by go złapał w krótką siatkę lub kasiorkiem po zagonieniu w jaki kąt abo przynajmniej wytrwale przeganiał w kierunku drzwi inaczej obawiam się, że ptak długo nie pociągnie w tym magazynie. |
|
|
|
 |
Ania B.

Posty: 527 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2007-10-25, 10:10
|
|
|
| Nigdzie go juz nie widać, więc mam nadzieję że nie oznacza to że wpadł gdzieś pomiędzy palety z towarem, tylko że w końcu sam znalazł drogę na zewnątrz. |
|
|
|
 |
wieslawbaginski
Posty: 1088 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: 2007-10-25, 10:18
|
|
|
Zależy to oczywiście od tego jak wielki i wysoki jest ten magazyn i czy ma okna itp.
siatkę można trzymać na tyczkach, czy można magazyn zaciemnić, ptaki na ogół lecą do światła, do jakiegoś okna gdy się pozostawi 1 odkryte n.p.. Dużo może zależeć od pomysłowości obrączkarza po zobaczeniu warunków na miejscu. |
|
|
|
 |
Ania B.

Posty: 527 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2007-10-25, 10:28
|
|
|
Niestety u nas nie jest to takie proste go złapać albo wygonić. Trzeba by po paletach skakać albo coś - co z reszta robiliśmy jak jaskółka wpadła, ale dzisiaj jest prezes i nie ma takiej mozliwości. Magazyn jest dosyć duży i wysoki na około 10m. Okien nie ma, innych ewentualnych otworów tak żeby się zmieścił też chyba nie ma. Światło było pogaszone, tylko drzwi otwarte - takie duże (wys.ok 4 m) i podwójne, więc myslę że mógł w końcu sam do wyjścia trafić, w końcu był to jeden jasny i duzy punkt w całym pomieszczeniu.
Będę chodzić co jakis czas i patrzeć czy gdzieś nie siedzi. Szkoda że nikt nie zarejestrował że faktycznie wyleciał - przynajmniej było by wiadomo na 100% a nie gdybanie. |
|
|
|
 |
|
|