Forum Przyrodnicze "BOCIAN"
Wszystko związane z przyrodą

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nielatające pisklęta w trawie - ratowac?
Autor Wiadomość
sasza 

Posty: 4
Wysłany: 2010-05-19, 17:43   Nielatające pisklęta w trawie - ratowac?

Witam serdecznie!
Od razu pisze, ze ptaki lubie, ale kompletnie sie nie znam.
Znalazłam 3 małe sikorki pod drzewem w parku, na pewno jeszcze nie latają. Ale maja malutkie piórka na skrzydelkach, wiec to pewnie za chwile. Problem polega na tym, ze park jest bardzo zapsiony, i chyba dlugo tam nie pozyją..
Zajrzalam do nich po kilku godzinach (są pod drzewem niedaleko sciezki, nieosloniete zadnymi krzakami), jedna z nich siedziala na pniu drzewa jakis metr nad ziemią - wspinala się? uczy sie latac?
Czy jest szansa ze rodzice zabiora je do gniazda - jesli wypadly?
Dzwonilam do Ptasiego Azylu, Pani (ktora chyba nie lubi zbytnio swojej pracy) powiedziala mi, ze mam zostawic je w spokoju, jesli sa silne to przezyją.. Od razu uprzedzam - nie mam zamiaru, ochoty ani mozliwosci zabrac ich do domu, wiem ze ptakom najlepiej jest w naturalnym srodowisku! Ale - Kurcze, szkoda mi ich troche. Zaraz znow zacznie padac, a one bidne tam na ziemi.. Sa wiekosci duzego orzecha włoskiego, takie male pypcie. Czy rodzice na pewno im pomogą?
Helpunku, co robic?
 
     
Ewelina 22 
OŚ

Posty: 74
Skąd: Gdańsk - Oliwa
Wysłany: 2010-05-19, 18:45   

Nie ma co się martwić :) To są tak zwane podloty, czyli ptaki które opuściły już gniazdo ale nie są jeszcze zdolne do samotnej egzystencji. Siedzą gdzieś w pobliżu miejsca wyklucia i czekają aż przyleci rodzic i da im papu ;)
_________________
Moje fotki ptaków z Doliny Radości http://olimpia.extrafotka.pl/moi_sasiedzi___ptaki
 
 
     
sasza 

Posty: 4
Wysłany: 2010-05-19, 18:57   

Dzieki za odpowiedz :smile:

Nie martwilabym sie zupelnie gdyby nie to, ze teren przy ktorym ucza sie latac jest w parku, w ktorym jest bardzo duzo luzno biegajacych psow, no i przy samej sciezce.. jesli nie zwierzeta, to chocby dzieciaki moga zrobic im krzywde - a sa na takim etapie rozwoju, ze bez problemu mozna je zlapac, na moj widok nie probowaly uciekac czy schowac sie/ Obawiam sie, ze znalazly sie poza gniazdem jednak wbrew swojej woli, ostatnio byly deszcze i silne wiatry..
nawet nie wiem, czy moje pytanie ejst aktualne, troche czasu minelo.
ok 20 bede tam na spacerze z psem, na pewno sprawdze czy jeszcze sa - tak jak pisalam - doskonale widac je ze sciezki.
Ale chcialabym wiedziec tak na przyszlosc - czy milosnicy i znawcy dzikich ptakow miejskich w ogole dopuszczaja ingerencje w prawa przyrody? Czy stawiacie sprawe tak jak Pani z Azylu - jesli sa slabe to musza zginac, taka natura..
Ja duzo pomagam psom i kotom, w tym wolnozyjacym; i prawde mowiac nie wyobrazam sobie sytuacji, aby pozostawic slabsze kocieta bez pomocy, choc jestem generalnie za nieoswajaniem dzikich kotow.
 
     
sasza 

Posty: 4
Wysłany: 2010-05-19, 20:21   

Bylam w parku troche wczesniej, ptaki dzielnie ucza sie latac :grin: - przy innym drzewie, bardziej zakrzaczonym. Obserwacja ich to prawdziwa przyjemnosc, wygladaly jak wielkie trzmiele - kuleczki z małymi skrzydełkami..
Poczytalam tez troche forum, starsze watki - i mam juz jasny obraz sytuacji; z opisanych sytuacji wynika, ze takie historie - niepotrzebne chęc pomocy pisklakom - nie są rzadkie. Moze warto pokusic sie o publikacje na niespecjalistycznych portalach - artykul o tym jak ptaki ucza sie zycia w miescie i ze nie nalezy im przeszkadzac, gazeta.pl chetnie publikuje takie materialy.. Naprawde dla osoby, nic nie wie o zwyczajach ptakow - widok bezbronnego pisklęcia na ziemi jest przykry, wywoluje chec pomocy. Jak moj przyklad pokazuje - zupelnie niepotrzebnie. Troche rozumiem juz irytacje Pani z Ptasiego Azylu - pewnie teraz jest okres nauki latania i ma sporo takich zgloszen.. Gdyby nie to, ze mam w domu 2 koty, to pewnie tez chcialabym "uratowac" te trzy sikorki..
 
     
Ewelina 22 
OŚ

Posty: 74
Skąd: Gdańsk - Oliwa
Wysłany: 2010-05-19, 20:24   

To ja pozwolę sobie napisać, że koty i psy to troszkę inna kategoria, bo to są zwierzęta udomowione. Dla polskich ptaków naturalnym miejsce bytowania są różnego rodzaju siedliska. Miejsca te rządzą się swoimi prawami. Wyobraź sobie, że sikorka ta gnieździ się w lesie. Myślisz, że w takim miejscu jej potomstwo jest „bezpieczne”? Odpowiedź brzmi nie. Wystarczy, że przyleci dzięcioł i porwie takiego malucha by nakarmić swoje pociechy albo dopadnie je kuna, czy też sowa itd. Natura jest piękna ale i brutalna. My, ludzie niestety często jesteśmy świadkami drastycznych wydarzeń ale te wydarzenia w przyrodzie są rzeczą normalną.
W takiej sytuacji najlepiej do wieczornej modlitwy wpleść ptasi wątek i poprosi naszego Stwórcę by czuwał nad bohaterami naszej rozmowy :)
_________________
Moje fotki ptaków z Doliny Radości http://olimpia.extrafotka.pl/moi_sasiedzi___ptaki
 
 
     
Aragorn 


Posty: 75
Skąd: Dolnyśląsk
Wysłany: 2010-05-20, 18:12   

Jedyną pomocą w wypadku podlotów jest po prostu wsadzenie ich na jakiś krzak, bądź nieduże drzewo( nieduże, bo chyba nikt z drabiną nie będzie chodził ) i pozostawienie ich w spokoju. Zwłaszcza teraz w okresie deszczy i silnych wiatrów takich przypadków, że podloty lądują na ziemi będzie znacznie więcej, sam już w tym tygodniu wsadzałem na gałąź trzy poloty szpaka. Niestety nie wszystkie tak skończą, i dużo z nich przez głupotę ludzką trafi do klatek po papużkach i będzie karmione okruszkami z objadu. Bardzo dobrze, że się zapytałaś/eś zanim podjęłaś/eś decyzję, szkoda, że wszyscy tak nie robią...
Co innego gdy znajdziemy na ziemi pisklę nie opierzone i naprawdę takie, które wypadło z gniazda. Miałem w zeszłym roku taką sytuację, ze szpakiem. Najzwyczajniej wsadziłem go z powrotem do dziupli, z której wypadł( dziupla jak i szpacza rodzina jest mi dobrze znana), a już za kilka dni młody wraz z rodzeństwem już jako podlot łaził po gruszy z dziuplą.
 
 
     
sasza 

Posty: 4
Wysłany: 2010-05-20, 22:42   

Ewelina22, pięknie to napisałaś! Dzięki :smile:
Rozglądałam sie dzis za moimi pisklakami, czy jak to nazywacie podlotami - ale nie ma ich, mam nadzieje, ze buszuja gdzies w krzakach czy na drzewie

Aragorn, widzisz, wiedza o podlotach wsrod normalnych zjadaczy chleba jest zerowa, bylam ostatnio na kolacji ze znajomymi i w rozmowie wyszlo ze wszyscy - ok 10 osob - probowaliby jakos ratowac pisklęta, gdzies je zabiarajac - do weta, do zoo itp.- a sa to osoby o dosc dobrej swiadomosci ekologicznej, takiej ze tak powiem ogolnej.

A taki podlotek, posadzony na drzewie to nie potłucze się jak z niego spadnie? Jesli mowisz ze to dobry sposob, to w przyszlosci, o ile bedzie taka potrzeba to bede tak robic :smile:
I nawiazujac do Twojej historii ze szpakiem - a gdybys nie wiedzial, ktora to dziupla, gniazdo niewidoczne - to co zrobilbyś z takim nieopierzonym szpaczątkiem?
 
     
Modry1994 
Ehhh natura ;)


Posty: 147
Skąd: Łobez
Wysłany: 2010-05-21, 15:33   

Zawsze tłumacze ludziom że jeżeli chcą pomóc to najlepiej przenieść podlota ze ścieżki na trawnik czy pod jakiś krzew. Tłumaczę że nic im się nie stanie, nie wypadły z gniazda, dadzą sobie rade. Niestety nie zawsze to skutkuje.
_________________
"To nie Ziemia jest własnością człowieka, ale człowiek jest własnością Ziemi"
 
 
     
Aragorn 


Posty: 75
Skąd: Dolnyśląsk
Wysłany: 2010-05-23, 13:25   

sasza napisał/a:
A taki podlotek, posadzony na drzewie to nie potłucze się jak z niego spadnie? Jesli mowisz ze to dobry sposob, to w przyszlosci, o ile bedzie taka potrzeba to bede tak robic :smile:
I nawiazujac do Twojej historii ze szpakiem - a gdybys nie wiedzial, ktora to dziupla, gniazdo niewidoczne - to co zrobilbyś z takim nieopierzonym szpaczątkiem?



A jak myślisz, twoje podlotki wykluły się na ziemi? Musiały się jakoś tam znaleźć. Napisałem, że na niedużym, poza tym jak trawa jest spora to zamortyzuje upadek. Młode wbrew przypuszczeniom mają mocny ścisk i tak ławo gałęzi nie puszczą.
To bezpieczniejsze niż na ziemi, może nie tyle przed kotami, ale przed psami na pewno.

A co do młodego bez piór, to najpierw rozejrzał bym się za gniazdem, a jak nic bym nie znalazł to do domu, a następnie w miarę szybko( tego samego, lub następnego dnia) do azylu.
 
 
     
zoomaniak 

Posty: 153
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-05-24, 16:51   

W aspekcie zabierania piskląt nie da się w żaden sposób przedstawić prostego schematu postępowania "bierz, nie bierz". Sami pewnie - jako przyrodnicy, nierzadko macie problem z podjęciem decyzji a co ma powiedzieć zupełny laik(?).

Wpajanie ludziom zasady "nie brania piskląt" jest błędne.

Ja stosuje prostą zasadę. W razie wątpliwości wziąć i zapytać na forum - ocena kondycji, ocena okoliczności znalezienia, ocena stopnia rozwoju. I wtedy sprawa jest prosta - zawsze można niesłusznie zabranego podlotka odnieść w to samo miejsce, lub podjąć odpowiednie kroki jeśli ptak faktycznie potrzebuje jakiejś pomocy.
_________________
"Świat bez wariatów byłby nienormalny"
Klub Ciconia
 
 
     
Basior 

Posty: 2634
Wysłany: 2010-05-24, 22:11   

zoomaniak napisał/a:
Ja stosuje prostą zasadę. W razie wątpliwości wziąć i zapytać na forum - ocena kondycji, ocena okoliczności znalezienia, ocena stopnia rozwoju. I wtedy sprawa jest prosta - zawsze można niesłusznie zabranego podlotka odnieść w to samo miejsce, lub podjąć odpowiednie kroki jeśli ptak faktycznie potrzebuje jakiejś pomocy.

A dla mnie takie podejście jest właśnie błędne, chyba ze chodzi o pisklę jakiegoś gatunku zagrożonego wyginięciem. Pamiętajmy o tym, że drapieżniki też chcą coś zjeść. :twisted: I jakoś właśnie dzięki drapieżnikom mamy postęp w ewolucji...
_________________
www.ussuri.pl
 
     
zoomaniak 

Posty: 153
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-05-25, 09:42   

Basior napisał/a:
A dla mnie takie podejście jest właśnie błędne, chyba ze chodzi o pisklę jakiegoś gatunku zagrożonego wyginięciem.


Ale to z Twojej perspektywy - przyrodnika, a co ze zwykłymi ludźmi? Chyba nie oczekujesz, że niewyedukowane przyrodniczo społeczeństwo zacznie rozpoznawać chronione gatunki, oraz trafnie oceniać stopień rozwoju. To im trzeba to wytłumaczyć a nie Tobie...
_________________
"Świat bez wariatów byłby nienormalny"
Klub Ciconia
 
 
     
Modry1994 
Ehhh natura ;)


Posty: 147
Skąd: Łobez
Wysłany: 2010-05-29, 12:36   

Przed chwilą znalazłem na trawniku pod świerkiem pisklę sroki. Od razu zorientowałem się że pochodzi z gniazda na tym drzewie tyle że to nie był podlot. Pędzelki piór miały długość ok 1 cm w ogóle miał słabo rozwinięte pióra. Ptak nie był w stanie samodzielnie wylecieć z gniazda. Kiedy wspiąłem się po drabinie żeby włożyć go z powrotem okazało się że gniazdo było puste. Jego rodzeństwo jako zdrowe podloty siedziało na dachu powyżej. Podsumowując było to najsłabsze pisklę, które z niewiadomych przyczyn wypadło z gniazda. Czy dobrze zrobiłem wkładając go tam z powrotem? Czy rodzice będą go karmić?
_________________
"To nie Ziemia jest własnością człowieka, ale człowiek jest własnością Ziemi"
 
 
     
Ewelina 22 
OŚ

Posty: 74
Skąd: Gdańsk - Oliwa
Wysłany: 2010-05-29, 15:01   

Jeżeli już tak zrobiłeś to mam nadzieję, że chociaż wiesz, jak wygląda gniazdo sroki i że to było one. :green:
Obserwuj przez najbliższe dni, co się dzieje z Twoimi maluchami a sam znajdziesz odpowiedź na swoje pytania. :wink:
_________________
Moje fotki ptaków z Doliny Radości http://olimpia.extrafotka.pl/moi_sasiedzi___ptaki
 
 
     
Modry1994 
Ehhh natura ;)


Posty: 147
Skąd: Łobez
Wysłany: 2010-05-29, 18:01   

Wszystkie podloty już się rozpierzchły po okolicy a ten jeden został i nie wiem co z nim zrobić bo jak go włożyłem do gniazda to ponownie wyskoczył.
_________________
"To nie Ziemia jest własnością człowieka, ale człowiek jest własnością Ziemi"
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo