Przesunięty przez: Basior 2014-02-10, 02:07 |
połowy z parasolem entomologicznym |
| Autor |
Wiadomość |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-05-16, 07:49 połowy z parasolem entomologicznym
|
|
|
Tak zagaję, ktO poławiał z parasolem niech sie przyzna, ja zacząłem i powiem że jako narzędzie bardzo użyteczne niemniej kilka spraw jest nie do przeskoczenia.
1. Wiatr - wyklucza połowy
2. Geste krzaczory - jw.
3. Obecność badyli z kolcami - nie inaczej
4. Mimo wszystko sporo zwierza zwiewa i to denerwuje.
5. Koncepcja połowów parasolem przy jednoczesnym zamiarze połowu siatką (czyli jej dźwiganiu na plecach, tudzież rozkładaniu i składaniu) jest poroniona.
6. Ekshaustor musi mieć długi wężyk albo najlepiej mieć .....
7 ....ASYSTENTA
Kto ma doświadczenia połowowe z parasolem? |
_________________
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-16, 10:55
|
|
|
ja mam ekshaustor z rurami jak węże paliwowe w BMW Jedno co, to trzeba mieć solidny "zasys" w płucach - palacze wymiękają Co do wiatru, to myślę że nie taki diaboł straszny Przecie jak wieje tak, że aż tarmosi parasolem, to lepiej wogóle usiąść pod drzewiną jaką i chmielną pianę mocy obalić w towarzystwie zieleniny leśnej. Wspomniany ekshaustor trzymany w ryju usprawnia zasysanie nawet dość sporych zawodników. Znam Jednego Takiego który to taki odkurzaczyk nosi powieszony na szyji. Też dobry patent.
Człek tedy tłucze po gałęziach i mrówkojaduje zwierki z parasola czem prędzej, co by nie spie-uciekły. Metoda parasolowa moim zdaniem ma sens jeno (chyba, dlatego czekam jako i Przemek na Kogoś kto już parasolował) w okresie kwitnienia krzaczorów, czyli wiosną. Wtedy chyba najwięcej żywiny gromadzi sie na krzolach. No ale, jako i pisałem - czekamy na jakiegoś Praktyka w tej kwestii.
Mazep |
|
|
|
 |
Wujek Adam
SE-TP"B"

Posty: 908 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-05-17, 01:31
|
|
|
Co prawda w tym temacie nieszczególny ze mnie praktyk, ale wezmę i się wypowiem:
Parasolowałem tu i tam od początku bieżącego wieku, ale raczej bez większego przekonania.
Poważniej zająłem się tematem dopiero w na Peloponezie w 2009 roku, kiedy to polowanie na niejakiego quercusa Saperdę sugerowało zastosowanie tej właśnie metody połowu.
No i w zeszłym roku na Sycylii parasol się przydał mi też dość bardzo, i przyznam się, że bez niego Clytusa clavicornisa, Anaglyptysa gibbosusa i Grammopterę viridipennis oglądałbym chyba jedynie na fotkach cudzego autorstwa.
Ale w Grecji rzecz cała odbywała się nieco inaczej niż we Włoszech:
Podczas peloponeskich wojaży używaliśmy jednego parasola na spółkę z Jahem. Wyglądało to tak, że na zmianę jeden trzymał urządzenie, a drugi obijał kijem gruchy, a potem dzieliliśmy się łupem. I miało to ten +, że obu było nam wygodniej i poręczniej, niż gdyby każdy z nas musiał robić równocześnie za trzymacza i za obijacza.
Lecz mimo naszych starań parasol nie dotrwał do końca wyprawy!
Ustrojstwo to nie okazało się zbyt solidne, więc przemyślawszy sprawę zmodyfikowałem nieco parasolową koncepcję i w Italii było już inaczej.
Przed wyjazdem nabyłem za całe 10 PLN/szt. 3 zwyczajne, jednolicie jasnożółte parasole u Chińczyków na bazarku pod Halą Banacha. I uzbrojony w taki sprzęt zaatakowałem włoskie krzaki!
Efekt? - zadziwiająco pozytywny! Parasole były niewielkie, i co prawda niektóre robale mogły spadając nie trafiać w rozpostartą płaszczyznę, ale takim gadżetem dałem radę posługiwać się skutecznie samodzielnie.
I tak też właśnie mam zamiar postępować i w tym roku.
Trudno, może producenci/eksporterzy sprzętu entomologicznego się na mnie poobrażają, lecz uważam, że tzw parasol entomologiczny we współczesnej wersji jest niewspółmiernie drogi w stosunku do jego trwałości, i że bez większych kłopotów daje się go zastąpić zwyczajnym parasolem lub parasolką. |
_________________ Wiadomo, Sekcja Entomo...
 |
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-05-17, 07:35
|
|
|
Drogi i mało wygodny. Patent ze zwykłym parasolem, przy dużym zakrzaczeniu i dodatkowo gęstym, może być apetyczny
Póki co do Chorwacji zabieram ten entomologiczny, zakładając raczej poranne połowy i odrętwienie owadów które jak podejrzewam łatwiej będzie wyłapywać o 7 rano niz rozgrzane i skore do ucieczki w późniejszych godzinach.
A ten ekshaustor to przy rurach paliwowych od BMW trzeba mieć miechy nie płuca |
_________________
 |
|
|
|
 |
GrzegorzBP
Posty: 1784
|
Wysłany: 2011-05-17, 09:29
|
|
|
| Jacek Mazepa napisał/a: | | Wspomniany ekshaustor trzymany w ryju usprawnia zasysanie nawet dość sporych zawodników |
moze zamiast płuc odkurzacz samochodowy na baretię zastosować - zasys wiekszy a i palić mozna |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-17, 21:34
|
|
|
iiii tam, ja to czynię ryjem. Nadmienię że cały basen pod wodą biorę to i może stąd ten zasys ? Do tego płuca wyrobione na rozmaitych fujarach i fletniach to i ekshaustorowanie idzie z poszumem. Trochę mnie martwicie tym parasolem. Nie mam nijakiego obycia z nim, bo Mikołaj przyniósł mi go w grudniu i nie było kiedy wypróbować. A przy okazji do Adama prośba - nie obijaj więcej gruchy kijem, bo to przecie boleć musi jak cholera
Mazep |
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-05-17, 21:47
|
|
|
| Jacku ja po 3 wyjściach obycie załapałem, chociaż kilka stworków zwiało. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-18, 06:55
|
|
|
zjedziemy się na Roztoczu, to będziesz mnie nauczał.
Mazep |
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-05-18, 14:07
|
|
|
Powiadasz będziemy obijać gruchy na dwa parasole i dwie pały??? |
_________________
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-18, 14:11
|
|
|
aż się zaczerwieniłem |
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-05-18, 14:13
|
|
|
Nie czerwień się Mazepusie, toć to żart rzecz jasna ponieważ wszyscy wiedzą iż obijanie gruch to zawoalowane określenie odłowów które przyjmie się chyba w entomologicznym żargonie, mi juz utkwiło we łbie |
_________________
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-18, 16:16
|
|
|
| to fakt, określenie zacne, niosące potężny ładunek energii, zapalczywości w działaniu i miłości do chityny. Tedy Waszmościowie - pały w dłoń i na Gruchy, chajdaaaaa |
|
|
|
 |
GrzegorzBP
Posty: 1784
|
Wysłany: 2011-05-19, 11:36
|
|
|
| Prem napisał/a: | | Powiadasz będziemy obijać gruchy na dwa parasole i dwie pały??? |
czyli pałowanie gruchy do parasola |
|
|
|
 |
Prem
Nieludzki Doktor

Posty: 473 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-05-19, 12:50
|
|
|
| GrzegorzBP napisał/a: |
czyli pałowanie gruchy do parasola |
no w wolnej chwili by można i w inne miejsca |
_________________
 |
|
|
|
 |
Jacek Mazepa

Posty: 108
|
Wysłany: 2011-05-21, 07:27
|
|
|
no dobra, popieprzylim trochę, ale do tematu czas powrócić.
Otóż czy są jakieś spec preferencje obijania gruchy? Chodzi mi o porę roku (np. kwitnienie) gatunki krzewów i drzew (liściaste, iglaste), czy są np. konkretne gatunki, które to niosą na sobie bogactwo chityny? Niby laickie pytanie, jednak czasem podczas takowych dywagacji wychodzą na wierzch różne fajne patenty znane ludziom, ale nie tak oczywiste dla ogółu.
Mazep |
|
|
|
 |
|
|